Rozwałka w starym stylu, czyli parę słów o „Retro City Rampage”

Nieważne, czy macie 15 lat, 20 czy 30 – GTA I i II na pewno pamiętacie i znacie, z opowieści starszych kolegów. Zdecydowanie była to też ważna gra dla historii branży. Tym razem przedstawiam wam nowe Grand Theft Auto w 2D, a hołd oddany tej serii. Hołd, który prócz tradycyjnego rozwalania się po mieście daje nam wiele zabawy.

VBlank pracowało nad Retro City Rampage przeszło 10 lat – to wiele, jak na prostą grę. Różne były powody, ale nie przeszkadzały one twórcom w jednym – w dodawaniu do gry masy easter-eggów i nawiązań do popkultury, które są, żeby nie przesadzić, esencją dobrej zabawy. A raczej wisienką na torcie. Gdyż prawdziwą frajdę daje graczowi „zabawa” na mieście. Zacznijmy od początku.

Gracz wciela się w postać Gracza (tak, dobrze widzicie), który próbuje wyrobić sobie renomę na mieście, pomagając np. szalonemu doktorowi, budującemu maszynę czasu. Misje są naprawdę przyjemne i niesztampowe, jak w prawdziwej serii GTA. Mamy oczywiście misje, że tak powiem, destrukcyjne, ale są też takie perełki jak kradzież telewizora lub pomoc mistrzowi kodów, który zgubił kody. A je trzeba shackować z jego dawnej siedziby przejętej przez policje. Arsenał gracza nie jest rozbudowany, ale posiada najważniejsze bronie jakie mogą być w takiej grze. Mamy pistolet, shotgun, karabin, wyrzutnie rakiet, no i bronie do walki wręcz, jak kij bejsbolowy, pałka policyjna czy mop.

Warto osobno napisać o Easter Eggach, które wylewają się z gry hektolitrami. Początek gry to prawdziwa walka z easter eggami – pierw uciekając z obrabowanego przez nas banku autobusem mijamy przejechaną żabę na ruchliwej ulicy (pamięta ktoś Froggera?), potem po walce z policjantami wyskakują z kanałów… Żółwie Ninja, a na koniec wpadamy a A-Team, zwany w grze T-Squad! Prócz tego sporo smaczków znajduje się na bilboardach i w czasie gry pojawia się ich całkiem sporo, chociaż nie tyle naraz jak na początku.

Jak oprawa? Jest ładnie, oczywiście to bardzo rozpixelowana grafika, chociaż ma swój urok. Do tego możemy ustawić sobie filtry i obudowę telewizora, w jakiej chcemy grać. Dźwięki są też słodkie, porządne 8-bitowe dźwięki oraz fajnie grane utwory w radiach. Niestety jest ich mało, ale szybko znajdziemy ulubiony utwór, który zawsze będziemy puszczać w czasie jazdy samochodem czy motorem. Czy też rowerem.

No to czas na podsumowanie, według którego napisze, iż gra warta swojej ceny, czyli 14 euro, obecnie 12 i pół euro w przecenie. Otrzymamy grę, która jest rozbudowanym GTA i pokazuje nam, że takie gry nadal da się grać jak kiedyś. Retro City Rampage jest też wystarczająco długie, by cena była adekwatna do ceny – otrzymamy dobre kilkanaście godzin, a razem z wyzwaniami i dłuższą zabawą w Free Mode – nawet przeszło 20h zabawy luźno zejdzie. Polecam serdecznie!

Autor: Szyba

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3