Rozważania o śmierci – recenzja In Between

In Between

Tematyka śmierci poruszana jest w grach niezwykle rzadko, szczególnie w tak poważnym ujęciu jakim jest nieuleczalna choroba. Oczywiście, bez większych skrupułów wysyłamy na tamten – wirtualny – świat setki czy nawet tysiące bezbronnych postaci w kolejnych pierwszoosobowych strzelankach czy slasherach. Kiedy jednak postawieni zostaniemy w roli śmiertelnie chorego mężczyzny, któremu nic już nie jest w stanie pomóc, z melancholią obserwujemy kolejne losy jego dobiegającego końca żywota. In Between, z pozoru prosta w założeniach gra logiczna, porusza tak głębokie i filozoficzne wręcz tematy, że na próżno szukać takowych rozważań w innych produkcjach niezależnych.

Określenie In Between wyłącznie mianem gry logicznej jest tak naprawdę krzywdzące, bowiem to nie chęć rozgryzienia kolejnych zagadek pcha gracza do przodu, a niemalże potrzeba poznania kolejnych kart opowieści głównego bohatera. Chory na raka płuc, na oko trzydziestokilkuletni, zwyczajny facet, którego bez problemu moglibyśmy minąć niezauważenie na ulicy, dokonuje w tym tytule swoistej spowiedzi ze swojego życia – rozpamiętuje zarówno te dobre (jak ślub czy narodzenie córki), jak i złe (relacje z ojcem, choroba) wydarzenia w obliczu niechybnego kresu.

In Between

Wraz z bohaterem przechodzimy przez kolejne stadium choroby – począwszy od wyparcia, przez złość, wewnętrzny konflikt, depresję, po finalną akceptację nieuniknionego losu. Jednocześnie ma to ogromny wpływ na samą rozgrywkę. Gra składa się z sześćdziesięciu poziomów, podzielonych właśnie na tych pięć rozdziałów – każdy z nich wprowadza jakąś nowinkę, zmieniający założenia mechanizm, dzięki czemu In Between nie jest produkcją jednej sztuczki. Nie chciałbym tu jednocześnie wchodzić zbyt głęboko w szczegóły, by nie zepsuć potencjalnym graczom ich pierwszego doświadczenia z tym tytułem.

Bez tychże modyfikacji bowiem produkcja niemieckiego studia gentlymad okazałaby się praktycznie klonem VVVVVV z tą różnicą, że w owej retroplatformówce mogliśmy zmieniać grawitację w górę i dół, w In Between zaś dodatkowo zarówno w prawo, jak i lewo. Za pomocą tego prostego mechanizmu jesteśmy zmuszeni do przedostania się z punktu A do punktu B, omijając po drodze pomysłowe pułapki, których rozgryzienie niejednokrotnie wymusi na graczu kilkunastokrotne powtarzanie danego poziomu. Jest to bowiem naprawdę wymagająca gra – ostatni raz tyle razy ginąłem i rzucałem pannami lekkich obyczajów w Super Meat Boyu, co dobitnie świadczy o wyśrubowanym poziomie trudności.

In Between

Nie miałem jednak odczuć, że program mnie oszukuje w jakiś sposób. Sterowanie jest na tyle precyzyjne, że kolejne niepowodzenia spowodowane były, w mniejszym lub większym stopniu, moim pośpiechem lub niedokładnością. Bowiem kluczem do pomyślnego przechodzenia kolejnych etapów jest połączenie odpowiedniego wyczucia czasu, precyzji kontroli i zręcznego wykorzystywania mechanizmów zmiany kierunku działania siły grawitacji. Najczęściej także istnieje wyłącznie jeden, właściwy sposób ukończenia danego poziomu, co niestety tłumi jakiekolwiek kreatywne zapędy w zarodku.

Na naszej drodze do kończącego etap portalu stoi multum wystających zewsząd kolców, ruchome bloki i platformy, piłki przypominające shurikeny, w poszczególnych momentach także ciemność (geneza wynika z fabuły) czy tajemnicze kule energii, symbolizujące narastający gniew głównego bohatera. Nawet jeden, minimalny, choćby przypadkowy kontakt postaci protagonisty z którymkolwiek z tych elementów otoczenia powoduje wznowienie całego poziomu od początku. Jest to, co prawda, maksymalnie kilka minut główkowania, choć grze zdecydowanie przydałby się jakiś, szczątkowy chociażby, system checkpointów. Gdyby takowy istniał, In Between nie frustrowałoby momentami faktem, że po raz dwudziesty musimy powtarzać całość, marnując tak naprawdę czas na powtórne przechodzenie fragmentów, które już rozgryźliśmy.

In Between

Ale to tak naprawdę chęć poznania wszystkich niuansów z opowieści protagonisty powoduje, że zaciskamy zęby i z uporem maniaka brniemy dalej. Przyznać się muszę bez bicia, że końcowe plansze są na tyle skomplikowane, że myślałem nawet o zwyczajnym zaniechaniu dalszej walki. Tylko i wyłącznie płynna, bogata narracja zmusiła mnie do wyciśnięcia siódmych potów w celu ujrzenia zakończenia całej opowieści. To bodaj najlepszy przykład na to, że In Between to produkcja nietuzinkowa i zwyczajnie wyjątkowa. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że grę ukończyłem równo w sześć godzin, co jest naprawdę niezłym wynikiem jak na produkcję niezależną.

Na ogromne oklaski zasługuje oprawa audiowizualna. Ręcznie przygotowana, bogata w szczegóły grafika to jedno, ale przepiękne, interaktywne przerywniki pomiędzy kolejnymi stadiami choroby po prostu zachwycają. Nie tylko wzbogacają wartość artystyczną projektu, ale przede wszystkim dzięki nim poznajemy kolejne wydarzenia z życia protagonisty (jak również za pomocą odkrywanych w trakcie rozgrywki fragmentów planszy). Każdy element wyświetlany na ekranie monitora jest doszlifowany i przemyślany, dopasowany do zaprezentowanej konwencji. Nic dziwnego, gra powstawała dwa i pół roku, zatem studio gentlymad miało wystarczająco dużo czasu na dopracowanie swojego dziecka.

In Between

Zaskakująco dobrze wypada również voice-acting. Mimo że aktor odgrywający postać głównego bohatera nie miał zbyt wielu linii do zagrania, to jednak udało mu się wykreować wiarygodną osobowość wirtualną. Tembr jego głosu w połączeniu z wyjątkowo głębokimi, filozoficznymi przemyśleniami, przedstawionymi niejako w formie ostatniej spowiedzi, po ludzku chwytają za serce. Także utwory muzyczne, oferowane nawet w oddzielnej sprzedaży, potęgują melancholijną, smutną i nad wyraz poważną atmosferę, jaką wykreowano w grze. Nie zaznamy tu intensywnych, elektryzujących brzmień, a bardziej fortepianowe, stonowane kompozycje, nastrajające do dalszych, egzystencjalnych przemyśleń.

In Between to gra niezwykła. Nigdy bym bowiem się nie spodziewał, że narracja w produkcji opartej na zagadkach logicznych pełnić będzie nadrzędną rolę, skłaniając graczy do dalszego męczenia się z co trudniejszymi czy bardziej złożonymi poziomami. Opowieść śmiertelnie chorego mężczyzny, oparta na wspomnieniach z przeszłości, związanych z nimi wyrzutach sumienia i chęci przezwyciężenia choroby to zdecydowanie najjaśniejszy punkt produkcji, która dodatkowo zachęci poziomem trudności także miłośników zagwozdek logicznych i gier na nich opartych.