Serial Cleaner, czyli frustracja w stylu retro

To nie jest tytuł na odstresowujący wieczór – zaznaczam to od razu. Dawno tyle razy podczas gry nie wstawałam od biurka, chodziłam w kółko po pokoju, rzucałam pluszakami czy też jęczałam rozpaczliwie gdy po raz kolejny gruby policjant z pączkiem w ręku łapał mnie milimetry od bezpiecznej kryjówki. Serial Cleaner potrafi zapewnić porządną dawkę frustracji. Czy potrafi jednak zapewnić również dużo frajdy?

serial2

Produkcja autorstwa iFun4all przedstawia typowe krwawe sytuacje, znane nam z wielu popularnych gier z zupełnie innej perspektywy, mianowicie sprzątacza do wynajęcia. Nasz bohater nie jest jednak zwykłym zamiataczem korytarzy – robi on porządek na miejscach zbrodni. Ma jednak pecha, ponieważ najwyraźniej dostaje cynk o zleceniu dopiero w momencie, gdy policja jest już na miejscu. Jednak nie mógłby nazywać siebie profesjonalistą gdyby takie coś mu przeszkadzało, skrada się więc za plecami niezbyt ogarniętych policjantów by pozbyć się dowodów zbrodni. Nasi przeciwnicy to bardzo typowi przedstawiciele służb porządkowych – mają zakres uwagi godny złotej rybki i nieistniejącą zdolność dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych. Potrafią zapomnieć o naszym istnieniu sekundę po tym, jak wskoczymy do łódki czy schowamy się w szafie. Nie lubią też dużo biegać; w przypadku gdy pościg za nami trwa za długo, momentalnie tracą zainteresowanie. Jak możemy przeczytać na stronie gry, paść ofiarą takich ciamajd byłoby plamą na nieskazitelnej (jak na sprzątacza przystało) reputacji bohatera. Pomimo nieporadności funkcjonariuszy, nasze zadanie nie jest proste. Musimy sprzątnąć im dowody zbrodni sprzed nosa, co wymaga dużej cierpliwości, wyczucia i dokładnej obserwacji. Miejsca zbrodni roją się od policjantów, i chociaż krążą oni po przewidywalnych ścieżkach, potrafią utrudnić człowiekowi życie. Należy też pamiętać o tym, że gdy pilnowane przez nich ciało czy dowód zbrodni nagle znikną, potrafią troszkę się zaniepokoić i wszcząć małe poszukiwania, które lepiej przeczekać w szafie.

Tak jak wspominałam, Serial Cleaner to potężna dawka frustracji. Dla takiego każula jak ja było to często bardzo męczące, zwłaszcza w sytuacjach, gdy biegnę już z ostatnim ciałem do wozu i akurat w pośpiechu wchodzę w pole widzenia policjanta… Ech, co się nadenerwowałam, to moje. Taki rodzaj rozgrywki bardzo przypadnie do gustu graczom, którzy lubią wyzwania i wolą ciężko zapracować sobie na wygraną. Trzeba jednak przyznać, że satysfakcja przy udanym oczyszczeniu miejsca zbrodni jest ogromna. Bardzo wciąga też eksperymentowanie z otoczeniem – z każdym kolejnym poziomem mamy więcej możliwości do wykorzystania przy przekradaniu się koło przeciwników, ale i jesteśmy zmuszeni więcej kombinować. Oprócz kryjówek do naszej dyspozycji dochodzą skróty, dźwiękowe wabiki czy przeróżne obiekty, którymi można manipulować: blokady, drzwi ze zdalnymi zamkami, samochody, które blokują pole widzenia policjantów – możliwości jest wiele. Zwykle można sobie bez nich poradzić, ułatwiają jednak znacząco życie, co przy dziesiątej z kolei wpadce jest bardzo pożądane.

serial3

Dużym minusem produkcji jest długość rozgrywki, mamy tylko siedem poziomów, a przejście każdego z nich (pomijając wielokrotne powtórzenia) nie zajmuje zbyt wiele czasu. Serial Cleaner jest jednak nadal we wczesnym dostępie , tak więc pozostaje mieć nadzieję, że ilość poziomów jeszcze się podwoi. Póki co jednak, według mnie, cena jest dość zawyżona jak na dwie godziny gry. Przeszkadzało również, że opisy fabuły poszczególnych poziomów (swoją drogą, bardzo zabawne) były dostępne wyłącznie w menu głównym, tak więc jeśli chciałam dowiedzieć się co wydarzyło się na oglądanym przeze mnie miejscu zbrodni, musiałam wychodzić z gry. Alternatywnie pozostawały domysły, gdyż dużo można było wywnioskować też z level designu.

Zdecydowanie mocną stroną Serial Cleanera jest grafika i setting. Minimalizm, geometryczność i lata 70-te – ja byłam tym “kupiona” od razu. I rzeczywiście, poziomy są przyjemne dla oka, atmosfera mafijnych utarczek sprzed 40 lat jest od razu wyczuwalna. Autorzy jako inspirację dla wyglądu gry podają klasyki takie jak Pulp Fiction czy Fargo. Jest krwawo, stylowo i z jajem. Sam design postaci też jest ikoniczny dla przyjętej epoki; nasz sprzątacz może pochwalić się imponującym wąsem, bokobrodami, sporymi okularami przeciwsłonecznymi i dzwonami. Oprawa muzyczna również inspirowana latami 70-tymi, z mniejszym czy większym powodzeniem. Dla mnie muzyka była przyjemna przez pierwsze dziesięć minut, potem coraz bardziej drażniła swoją powtarzalnością. W dalszych poziomach była dla mnie już nie do wytrzymania, gdyż zdecydowanie przestawała pasować do settingu. Żywię szczerą nadzieję, że dopracują jeszcze tę kwestię.

serial4

Serial Cleaner to przede wszystkim produkcja dla wytrwałych, gdyż potrafi porządnie sfrustrować, ale i dać sporo satysfakcji. Każdy poziom to ciekawe, unikatowe wyzwanie; szkoda, że póki co jest ich tak mało. Gracz zachęcany jest do eksploracji i eksperymentowania, a losowo generowany układ ciał i dowodów zbrodni czyni rozgrywkę nieprzewidywalną i nie pozwala się znużyć. Piękna oprawa graficzna i ciekawy setting inspirowany latami 70-tymi czynią tę grę naprawdę wartą uwagi. Na chwilę obecną jest dość krótka jak na swoją cenę, ma też swoje niedociągniecia, można jednak liczyć na to, że po wyjściu z wczesnego dostępu wszystko zostanie w jakimś stopniu dopracowane, a ilość poziomów się zwiększy.