Blog: Słowem i magią, czyli obczajamy demo „In Verbis Virtus”

Obczajamy demo” to nowy cykl, w którym będę sprawdzał dema gier indie oraz przekazywał wam, czytelnikom, wrażenia z wczesnych wersji gier. Oczywiście, większość dem jest darmowych, ale jeśli ktoś ma wątpliwości czy warto tracić czas na ściąganie go, to ja postaram się was nakierować.

Na pierwszy ogień pójdzie mocny kandydat do najlepszej technicznie gry niezależnej, czyli produkcja Indomitus Games o mądrej nazwie „In Verbis Virtus„.

Na wstępie warto wiedzieć, że Indomitus Games to studio założone przez studenta i składające się głównie ze studentów informatyki z Mediolanu. Ci młodzi ludzie, pełni wigoru i dobrych pomysłów wykorzystali jeden z nich i rozpoczęli pracę nad „In Verbis Virtus„. Szczerze mówiąc, gdy zobaczyłem filmik z gry nie miałem pojęcia o jej najważniejszych cechach. Wyglądało to na piękną przygodówkę z pierwszej osoby, która przede wszystkim miała klimat. Ale gdy przy włączeniu dema gra od razu spytała mnie o konfiguracje mikrofonu, zajarzyłem co się święci.

Tak, w grze gramy magiem, a zaklęcia rzucamy poprzez wypowiadanie ich do mikrofonu. Jest to pomysł, który powinien był powstać już dawno temu, ale nikt nie miał odwagi go zaimplementować do żadnej gry, o której słyszałem. Rzucanie zaklęć działa świetnie i nie mam do niej żadnych zarzutów – znajdujemy inskrypcje na tablicach, odczytujemy je i w ten sposób poznajemy inwokacje. Przytrzymując lewy przycisk myszki, wypowiadamy tekst zaklęcia i tak o to wygląda system magii. Inwokacje są w języku angielskim, ale w sumie osoby z wątpliwie dobrym akcentem, jak ja, nie będą miały problemów – gra idealnie odczytuje nasz głos.

Czarów mamy w demie ledwie kilka, jak np. kula światła w dłoni poprzez wypowiedzenie słów „Let there be light„, lub wprawianie w ruch przedmiotów słowami „Follow my will„. Twórcy zapowiadają także dwa inne rodzaje zaklęć, w tym czary bojowe, jednak w demie ich nie uraczymy.

Tyle o magii, czas powiedzieć coś więcej o oprawie audiowizualnej. A raczej wizualnej, gdyż dźwięki w grze to jedynie odgłosy otoczenia – zrobione poprawnie. Muzyki raczej nie usłyszymy , chociaż mam nadzieje, że jakiś utwór będzie nam przygrywał w trakcie pełnej wersji. Natomiast wizualnie gra jest dla mnie ideałem. Unreal Engine 3 po tylu latach wygląda nadal niesamowicie, a pustynny klimat z początku gry po prostu jest fantastyczny. Późniejsze etapy to podziemne świątynie, które także mają swój urok. Tekstury są naprawdę wysokiej jakości i na grę się przede wszystkim miło patrzy.

Podsumowując, „In Verbis Virtus” jest cudne. Zapowiada się naprawdę dobra gra logiczno-przygodowa z fajnym systemem magii. Póki co, możemy obadać wersje 0.2, ważącą przeszło 600 mb, a także, o co twórcy bardzo proszę, zagłosować na nią w systemie Steam Greenlight. Jeśli nadal macie wątpliwości, czy warto obczaić demo – daje uciąć sobie rękę, że jednak warto.

Opinia: Warto zagrać, demo genialne, po premierze – kupię na pewno.

LINK do strony – download tam jest, parę screenów w większej rozdzielczości też.

Szyba