SOMA po polsku, czyli test wczesnej wersji Phantaruk

Phantaruk to najnowsza produkcja polskiego niezależnego studia Polyslash, którego siedziba mieści się w Krakowie. Po raz pierwszy mogliście usłyszeć o Phantaruk przy okazji Digital Dragons 2016, lecz był to dopiero mało rozwinięty prototyp. Tym razem twórcy udostępnili nam nieco większy kawałek gry, który z chęcią postanowiłem przetestować i opowiedzieć Wam o nim. Czy warto czekać na ten polski, niezależny horror sci-fi?

Szczerze mówiąc, na samym początku byłem dość sceptycznie nastawiony – prototyp nie prezentował się najlepiej, posiadał kilka błędów oraz męczący design. Po odpaleniu bety recenzenckiej już w pierwszej chwili w oczy rzuciły mi się tekstury o naprawdę niskiej rozdzielczości. Wiem, że wielu z Was może to nie przeszkadzać, ale mimo wszystko powinniśmy pamiętać, iż mamy rok 2016 i jakość graficzna w grach komputerowych (nawet niezależnych) stoi już na dość wysokim poziomie. Mimo to, postanowiłem tym razem przymknąć jedno oko na to niedociągnięcie i zwalić je na karb wczesnej wersji gry. Sam zamysł twórczy jest dość przyzwoity i mógłby stanąć w szranki z SOMĄ, która stanowi wyraźną inspirację dla Phantaruka. Gracz wciela się w postać człowieka znajdującego się na tajemniczej stacji kosmicznej. Jak się okazuje, tam właśnie przeprowadzane były testy, mające doprowadzić ludzkość do kolejnego stopnia ewolucji. Stwierdzono bowiem, iż nasze ciało jest niedoskonałe i powinniśmy się go wyzbyć, by stać się czymś lepszym. Jeśli nie pamiętacie fabuły SOMY, to już szybciutko porównuję – tam również ludzkość wyzbywa się swych ciał, by przeżyć w nowym świecie. Przypadek?

Phantaruk (1)

Mimo wszystko to króciutkie demo pozwala całkiem nieźle się pobawić. Jak na razie devowie zaprezentowali sześć etapów rozgrywki, które są jednocześnie samouczkiem i wprowadzeniem fabularnym do dalszej rozgrywki. Do tej pory dowiedziałem się tyle, ile wcześniej Wam napisałem, więc albo historia przedstawiona w grze będzie dość prosta i mało oryginalna (w co raczej wątpię) lub możemy spodziewać się kilku plot twistów, tak jak ma to miejsce w tego typu horrorach. Jak na razie nie narzekałem za bardzo, zwłaszcza że atmosfera rozgrywki była tak gęsta, że można by było ciąć ją nożem! Ciągłe trzaski, pikanie, dyszenie i głośne odgłosy chodzenia po metalowej powierzchni statku. Nawet kiedy jesteśmy w stosunkowo bezpiecznym miejscu, możemy odnieść wrażenie, że coś nas po drodze śledziło i tylko czyha, aż wyjdziemy z ukrycia!

Phantaruk (2)

Abyście nie pomyśleli, że Phantaruk to kolejny symulator chodzenia, powiem Wam, iż w samej rozgrywce przypomina również Obcego Izolację (przynajmniej na razie). Mamy tylko jednego wroga w postaci Bestii podążającej naszym tropem. Czym jest Bestia? Wygląda całkiem jak zmutowany człowiek, lecz dźwięki, które wydaje w niczym nie przypominają ludzkiej mowy! Oprócz tego potwora, w Phantaruku znajdziemy jeszcze jednego, uśpionego – naszego bohatera. Co pewien czas będziemy musieli zażyć antidotum w postaci jednorazowego zastrzyku, aby uniknąć cierpienia. Jestem ciekaw czy w wersji finalnej, nasza postać będzie ginąć, gdy nie będziemy używać lekarstw. Jak na razie po prostu ekran zalewa się nam zielonym czymś, co jest po prostu uciążliwe, a nie zabójcze. Czy to coś złego? W sumie to nie, element ten poszerza grę o aspekt survivalowy, jednocześnie nie utrudniając nam rozgrywki.

Jeśli chodzi o negatywne strony tej wczesnej wersji, to jest nią niewątpliwie design i cele gry, które mimo swej ogólnej prostoty, nie są łatwe do wykonania. W Dead Space, gdy zgubiliśmy się, wystarczyło użyć odpowiedniego przycisku, by w grze pojawiła się nam odpowiednia ścieżka. W SOMIE raczej ciężko się było pogubić, bo coś ciągle nas naprowadzało na poprawną drogę, czy to światła, czy barierki czy też sam układ mapy. Nawet potwory nieco naprowadzały nas na odpowiedni szlak, a tu? Zgubisz się to biegaj w kółko, a Bestia i tak będzie Cię atakować. Wina AI czy może level designu? To pytanie powinniśmy skierować ku devom.

Phantaruk (4)

Podsumowując, przed Phantarukiem, według mnie, jeszcze spora droga do szczytu. Nie przekreślam potencjału tego obiecującego horroru, lecz według mnie powinno się jeszcze troszkę nad nim popracować. Możliwe, że wersja finalna będzie dużo lepsza i dużo bardziej przemyślana niż ta, którą otrzymałem w ubiegłym tygodniu. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim udźwiękowienie, które gra tu pierwsze skrzypce. Gdyby nie ono (plus w miarę dobra gra światła) Phantaruk w moim prywatnym zestawieniu gier-horrorów zajmowałby naprawdę niskie miejsce. Z oceną oczywiście wstrzymuję się do premiery, która odbyć się ma już w przyszłym miesiącu. Póki co jestem zaintrygowany fabułą i lekko zasmucony ogólnym wykonaniem…

 

Paweł Wysowski

Autor: Paweł Wysowski

Od niedawna przedstawiciel PC Master Race. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi. Poza graniem na kompie uprawia windsurfing oraz tenis ziemny.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3