SPACECOM – wrażenia z rozgrywki. Przejąć tę planetę? Szkoda załogi, zniszczyć!

SPACECOM to najnowsza, a zarazem debiutancka produkcja nowego studia Flow Combine, zatrudniającego byłych twórców Wiedźmina. Wydawcą jest 11 bit launchpad, zarządzany przez 11 bit studios, znane z bardzo wysoko ocenianej serii Anomaly oraz nadchodzącej gry This War of Mine. W dniu premiery (17 września 2014) SPACECOM jest dostępny wyłącznie na platformie Steam i działa na systemach Windows, Linux oraz OS X (Mac).
Ground control to major Tom
Od pierwszego uruchomienia czujemy kosmiczny klimat. W tle słyszymy ambientową, muzykę elektroniczną, którą w czasie rozgrywki przeplatają zaszumione głosy komunikujących się kosmonautów. Minimalistyczny, futurystyczny interfejs towarzyszy nam już od menu początkowego. Poza wyborem trybu rozgrywki (misje dla pojedynczego gracza, tryb wieloosobowy oraz tryb pojedynku ze sztuczną inteligencją na wybranej mapie) oraz ustawień gry, możemy sprawdzić nasze statystyki w grach wieloosobowych oraz miejsce na liście najlepszych graczy.

2014-09-17_00011

I’m sorry, Dave. I’m afraid I can’t do that.
W dostarczonej do recenzji kopii gry dostępnych było 13 misji, z których każda (poza 4 wstępnymi, uczącymi podstaw rozgrywki) zawierała jedno zadanie główne oraz trzy opcjonalne. O ile wykonanie tego pierwszego z reguły nie sprawia problemów, o tyle spełnienie przy tym wszystkich warunków, stawianych w zadaniach dodatkowych, stanowi prawdziwe wyzwanie (easy to learn, hard to master). Naszym wrogiem jest niestety również czas, więc nie ma mowy o powolnym budowaniu naszych sił i ataku wielką flotą.

2014-09-17_00012

Mam dla Ciebie trzy przydatne informacje
Rozgrywka w SPACECOM odbywa się cały czas na mapie taktycznej, a co za tym idzie, wizualizacja kosmosu oraz dowodzonej przez nas kosmicznej floty jest bardzo minimalistyczna. Misje dla pojedynczego gracza najczęściej stawiają przed nami jeden z dwóch głównych celów – przejąć/zniszczyć bazę wroga lub po prostu przetrwać atak, utrzymując w posiadaniu własne terytoria.

W grze dostępne są tylko trzy rodzaje jednostek: bojowe (skuteczne przeciwko dowolnym typom floty oraz systemom obronnym planet), oblężnicze (do nieodwracalnego niszczenia systemów planetarnych) oraz inwazyjne (do przejmowania systemów i natychmiastowego uzupełniania garnizonu podbitego terytorium). Wśród otaczających nas systemów planetarnych, poza bazą, którą musimy po prostu chronić lub podbić, wyróżniamy trzy specjalizacje: tworzenie jednostek, dostarczanie surowców oraz naprawę okrętów. W każdym systemie dostępne są trzy typy „ulepszeń”: system obronny, tarcze kinetyczne i uzupełnienie garnizonu.

Zasoby, którymi musimy mądrze gospodarować, to czas oraz surowce. Surowce są dostarczane bezpośrednio, nie magazynowane, co oznacza, że pozbawienie kogoś systemów z surowcami, uniemożliwia jakąkolwiek produkcję lub ulepszenia. Jak nietrudno się domyślić, najcięższym ciosem dla przeciwnika jest więc pozbawienie go dostępu do surowców. W praktyce równie bolesne jest przejęcie lub zniszczenie stoczni, bo jeżeli w danym momencie gracz nie będzie posiadał jednostek inwazyjnych lub oblężniczych, przegrał (nie odzyska stoczni, ani nie będzie mógł prowadzić walk z systemami planetarnymi). Dodatkowym utrudnieniem rozgrywki jest fakt, iż jednostki przebywające w pobliżu wrogich planet, nawet nie walcząc, otrzymują obrażenia.

2014-09-17_00009

Buldożerem przez galaktykę
Wracając do tematu blokowania zasobów i stoczni, najefektywniejszym sposobem jest ich niszczenie przy pomocy jednostek oblężniczych. Dlaczego? Jeżeli mamy szczęście (a najczęściej mamy), oblegana planeta pozbawiona jest kosztownego systemu obronnego, bez którego nie może się przed nami bronić (pomimo pełnego garnizonu). O zniszczonym systemie możemy po prostu zapomnieć i lecieć dalej, a zniszczenie stoczni (jak wspomniałem wcześniej) może całkowicie wyłączyć danego gracza z rozgrywki, mimo że wciąż posiada bazę i zasoby. Przejmowanie przy pomocy jednostek inwazyjnych nie jest pewne (w grę wchodzi przewaga liczebna i doświadczenie garnizonu), a potem nie dość, że trzeba uzupełnić ludzi (bo inaczej przez jakiś czas jesteśmy bezbronni i wróg może natychmiast przejąć terytorium), to i tak musimy pilnować, żeby ktoś nie wrócił po swoje. Jeżeli nie mamy szczęścia i trafimy na system obronny lub wrogie statki kosmiczne, to w pierwszej kolejności wysyłamy jednostki bojowe (które przy okazji są znacznie tańsze od oblężniczych).

2014-09-17_00006

And there’s nothing I can do
Pomimo przyjemnej oprawy audiowizualnej, SPACECOM nie jest pozbawiony wad. Wyskakujący po zaznaczeniu jednostki interfejs bywa uciążliwy. Balans rozgrywki kuleje – jednostki oblężnicze i brak głównego magazynu surowców bardzo ograniczają zakres najefektywniejszych manewrów. Misje dla pojedynczego gracza mają wymieszany poziom trudności (ostatnia, wydawać by się mogło, najtrudniejsza przez rozmiar mapy, przy bardzo prostym zagraniu zajmuje ok. minuty rozgrywki i pokrywa dwa zadania poboczne). Ratunkiem jest rozgrywka wieloosobowa, ale brak większego zróżnicowania jednostek i ulepszeń na dłuższą metę może dać o sobie znać. Fanom hermetycznych, kosmicznych klimatów powinno się spodobać. Nie da się ukryć podobieństwa tytułu do Euflorii, choć mechanika jest bardziej skomplikowana i nie pozwala na kierowanie tak dużą liczbą jednostek na raz.

ZALETY:
5
WADY: