Produkcji niezależnych na rynku gier pojawia się coraz więcej – zarówno tych całkiem przyzwoitych, jak i tych śmieciowych zapychaczy. W dzisiejszych czasach właściwie każdy może stać się deweloperem bez uprzedniego przeszkolenia, czy długiej nauki. Gdyby przejrzeć sklep Steam można z łatwością zauważyć, że indyki tworzone w latach 2013-2015 to głównie RPG, survivale czy też przygodówki. Nasuwa się więc pytanie: co dzieje się z grami sportowymi? Czy ich produkcja jest aż tak nieopłacalna, i dlaczego większość dotychczasowo wypuszczonych tytułów z tego gatunku nie osiągnęła wielkiego rozgłosu w branży?

Szczerze mówiąc, już na początku zaznaczę, że naprawdę ciężko znaleźć wśród gier niezależnych, dobrą produkcję sportową. Jednak nie można generalizować mówiąc, że nie ma ich w ogóle. Oczywiście niewielka ich liczba na rynku wiąże się z budżetem, który w przypadku małych studiów jest mocno ograniczony. Przecież cztery osoby nie stworzą gry pokroju NHLa, czy FIFY, dlatego deweloperzy muszą wykazać się jeszcze bardziej niż twórcy sportowych tytułów triple A. Przeciętny gracz musi zostać zachęcony czymś, czego nie posiadają ogromne produkcje. I tu właśnie pojawia się spora luka na rynku, w którą idealnie wpasowały się nieliczne indyki.

Po pierwsze, liczy się nietypowy pomysł bazujący na znanym temacie. Gracz widząc pewne podobieństwa do znanych mu dużych produkcji, może skusić się na niezależny tytuł. Dajmy na ten przykład Rocket League od studia Psyonix, które osiągnęło ogromny sukces modyfikując schemat zwyczajnej gry „piłkarskiej”. Gdyby spojrzeć na ich arcydzieło dokładniej, moglibyśmy znaleźć w nim połączone pomysły z wielu mniejszych tytułów. Bo chyba każdy zgodzi się ze mną, że Supraball w pewnym stopniu jest podobna do Rocket League! Jak widać da się stworzyć porządną sportówkę, która osiągnie sukces na rynku gier, i to nie tylko tych niezależnych. Powoli mówi się o możliwości wprowadzenia tego tytułu do zamkniętej i bardzo elitarnej grupy produkcji e-sportowych. Da się? No pewnie, że tak!

RocketLeague

Po drugie, design i odejście od realizmu. Mówiąc o dobrych sportówkach niezależnych nie można zapomnieć o sukcesie polskiego tytułu – Kopanito All-Stars Soccer. Zanim studio Merixgames stworzyło swoje opus magnum, zajmowało się raczej małymi gierkami przeglądarkowymi, czasem nawet robionymi, tylko i wyłącznie, dla reklamy danych usług czy produktów. Jednak nie przeszkodziło im to w uzyskaniu sporego sukcesu, którego dowodem jest zdobyte Grand Prix na Pixel Heaven 2015. Przypomnę, że dzieło Merixgames stanęło wtedy w szranki między innymi z: 60 seconds!, Vanishing of Ethan Carter, czy też This War of Mine. Jak widać mały zespół z grą nieznaną jeszcze aż tak dobrze szerszemu gronu odbiorców, mogło wygrać z produkcjami znanymi i docenianymi już na całym świecie. Czym więc wyróżnia się Kopanito? Przede wszystkim swą niezwykłą grywalnością i designem. Na tegorocznym GIC (Game Industry Conference), twórcy opowiedzieli pewną historię dotyczącą beta testów. Otóż niemal każda osoba znajdująca się w studiu miała okazję pograć w ich tytuł, nie tylko deweloperzy i testerzy, ale i listonosz i osoby zupełnie niezwiązane z produkcją. Wszyscy, co do jednego, zostali dosłownie wciągnięci w rozgrywkę tak, że nie chcieli oddać kontrolera.

Kopanito

Po trzecie, dorzucamy jakieś ciekawe realia i gra sprzedaje się sama! O czym mowa? Oczywiście o produkcji studia Cyanide Studios – Blood Bowl. Co prawda sam pomysł był adaptacją planszówki, ale wykonanie z pewnością różniło się od oryginału bazującego na zasadach CRP. Tytuł zdobył na Metacriticu aż 71%, co nie jest słabą oceną. Tak jak napisałem, gracze uwielbiają odkrywać coś nowego, umieszczonego w realiach znanych produkcji. Podobnie stało się w tym przypadku, bowiem wykorzystano uniwersum Warhammera. A chyba nic tak nie bawi jak bieganie po boisku Skavenami czy Krasnoludami! Gra na tyle spodobała się odbiorcom, że w roku 2015 powstała druga część szalonych rozgrywek futbolowych. Jest to oczywiście kolejny dowód na to, że można stworzyć niezależną produkcję sportową zdolną do zdobycia rzeszy fanów na całym świecie.

BloodBowl

Kolejnym pomysłem na stworzenie dobrej sportówki jest zaprzęgnięcie dobrego silnika fizycznego do minimalistycznej, niemal purystycznej estetyki graficznej. Jak zwykle mam tu na myśli konkretny przykład, żeby nie rzucać słów na wiatr – Absolute Drift od Funselektor Lab Inc. Z pozoru niewielka, nic niewnosząca gra samochodowa z rzucającą się w oczy, piękną kolorystyką. Jednak, gdy wgryziemy się w ten tytuł głębiej, dostrzegamy jak realistycznie można podejść do tematu driftowania, nie używając przy tym fotorealistycznej grafiki. Niestety, ku mojemu zdziwieniu, Absolute Drift nie zdobył wielkiej popularności. Nie winiłbym tu samego wykonania, lecz raczej reklamę i PR, ale nie o tym dziś dyskutujemy!  🙂

AbsoluteDrift

Istnieją także tytuły, o których nikt nie myśli w kategorii gier niezależnych, ponieważ wyglądają cudownie, a ich twórcy istnieją na rynku od dawien dawna. Jednym z nich może być zespół Codemasters, debiutujący w 1986 roku! Dwie dekady temu grupka ludzi postanowiła wytrwale dążyć do stworzenia najlepszej gry wyścigowej, co prawie się udało. Wielu fanów nadal przecież uważa Colin McRae Rally 04 za najlepszą odsłonę serii. Moglibyśmy więc wyciągnąć wniosek, który z kolei mógłby stać się radą dla indie deweloperów – twórzcie gry cały czas, nie przestając nigdy ich rozwijać. Codemasters tak właśnie zrobiło i jak sami widzicie, od prawie 20 lat utrzymuje się na rynku, wypuszczając coraz to nowsze produkcje. DiRT Rally, które na Steam zostało wprowadzone w tym roku (jako Early Access) może być grą przełomową, bowiem po raz pierwszy studio zadecydowało o wypuszczeniu Colina jeszcze w fazie wczesnego dostępu. Bardzo jestem ciekaw, co dalej będzie się działo z tym kultowym tytułem, dlatego mocno trzymam kciuki i życzę powodzenia!

DirtRally

Podsumowując, sytuacja niezależnych gier sportowych na rynku ma się, wbrew pozorom, całkiem dobrze. Może tytułów o tej tematyce nie jest zbyt wiele, ale te które są dostępne w sprzedaży, w 90% przypadków, wypadają całkiem nieźle. Kupując tego typu produkcje, należy pamiętać, że musimy zgodzić się z nietypowością rozgrywki, bowiem właśnie dzięki niej sportówki mają rację bytu. Dzięki oryginalności, ciekawemu podejściu, rezygnacji z fotorealizmu, czy też umiejscowieniu akcji w danych realiach, indyki podbijają serca graczy. Mam wielką nadzieję, że trudności w tworzeniu takich tytułów nie zniechęcą niezależnych deweloperów od wydawania kolejnych dobrych produkcji, zdolnych do konkurowania z najlepszymi grami sportowymi AAA!

Tekst powstał przy współpracy z serwisem – TwójTyp. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Paweł Wysowski

Autor: Paweł Wysowski

Od niedawna przedstawiciel PC Master Race. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi. Poza graniem na kompie uprawia windsurfing oraz tenis ziemny.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3