Stawiam 5 dolarów na Sub-Zero! – czyli jak gry wideo zmieniły hazard

Hazard to zjawisko obecne w popkulturze od dawien dawna. Przeżywał on swoje wzloty i upadki ciągle jednak ewoluując. W ostatnich latach można było zauważyć zupełnie nową gałąź tej ryzykownej rozgrywki, która dopiero rosła w siłę. Hazard był i jest również obiektem wielu sporów moralnych, zwłaszcza jeśli dostęp do niego mają dzieci i młodzież. Czym więc jest omawiana brawura w erze komputeryzacji? Okazją do łatwego zarobku, czy może czynnikiem uzależniającym? Przyjrzyjmy się temu dokładnie i spójrzmy na tę sprawę z dwóch stron. Jak najobiektywniej to zrobić? Paweł wraz z Robertem przeprowadzą rzetelną dyskusję, zapraszamy!

Początków hazardu dopatrywać się możemy już około 2300 roku p.n.e., gdzie bogaci ludzie grali o wartościowe przedmioty lub nawet niewolników. W przeciągu ponad czterech tysięcy lat gry hazardowe zmieniały się, stając się bardziej dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Początkowo najsłynniejsze było oczko i poker, lecz w trakcie wielkiego rozwoju elektroniki, każdy posiadacz drobniaków mógł pobawić się trochę z jednorękim bandytą lub innymi automatami. Wszystko byłoby w porządku, gdyby gry hazardowe zostały w pewien sposób ograniczone, uregulowane stosownymi przepisami, i wreszcie, by ktoś sprawował nad nimi dokładny dozór prawny. Tyle słowem absolutnego wstępu. Zajmijmy się więc rozważaniami na temat współczesnego e-hazardu, którego skutki mogą być dla społeczeństwa zarówno zgubne, jak i zbawcze.

Ośmielę się w tym miejscu wejść w słowo mojemu koledze – nie uważam bowiem, żeby hazard był kiedykolwiek zjawiskiem ani specjalnie złym, ani – nawet w jego najwcześniejszej formie – rozrywką zarezerwowaną jedynie dla „uprzywilejowanych”. Tak jak nam współcześni, tak i nasi przodkowie, zawsze byli chętni do zdobycia dodatkowych bogactw w niewymagający i relatywnie szybki sposób. Stąd też do wspólnego stołu gry siadali ludzie wszystkich stanów i klas, stawiając na szalę nie tylko swoje szczęście, ale i – ciężej bądź też lżej – zarobione pieniądze, które mieli nadzieję pomnożyć. „Niebezpieczeństwo” związane z hazardem, moim zdaniem, nie jest tyle skutkiem łatwości uzależnienia się od tej finansowej zabawy, co fakt, iż przyciągała ona zawsze szemranych typów, chętnych do zbicia fortuny w sposób nawet prostszy niż gra w karty – często jednak sposób ten okazywał się wyjątkowo brudny. Hazard internetowy, a szczególnie jego odłam, na którym skupimy się w tym tekście, jest w zasadzie wolny od typów spod ciemnej gwiazdy – przynajmniej teoretycznie. Czy współczesny Al Capone bądź Vito Corleone parałby się przekrętami oraz „ustawianiem” rozgrywek e-sportowych?

Oczywiście, masz w pewnym stopniu rację, lecz o tym później. Zacząć chyba należy od tego jak hazard trafił na ekrany naszych komputerów. Otóż chyba mało kto spodziewałby się, że wszystko zaczęło się około roku 1994 na Antigui i Barbudzie, gdzie zalegalizowano pierwsze kasyna online. Jednak w tamtych czasach, kiedy jeszcze Internet nie był tak popularny jak dziś, nie uświadamiano sobie, jakie zagrożenia mogą z tego płynąć – a jest ich całkiem sporo! Przede wszystkim e-hazard dziś nie polega jedynie na grze w internetowego pokera, który zdaje się powoli umierać śmiercią naturalną. Owszem będzie on istniał przez cały czas, ale nie każdy nadaje się do przejścia na zawodowstwo. Dziś najgroźniejsze, według mnie, stały się zakłady pieniężne związane zarówno ze sportem, jak i jego elektronicznym bratem bliźniakiem.

logo-main

Wydaje mi się, że zjawisko hazardu związanego z grami wideo zaczęło się jednak znacznie wcześniej. Gdybyśmy mieli wyśledzić jego korzenie, bardziej pewnie wskazałbym już na rozkwit salonów gier, gdzie dzieciaki zbierały się przed automatem wyświetlającym logo pierwszego „Mortala”, grając o żetony, bądź też kieszonkowe wybłagane od rodziców. Chociaż ciężko porównać tego typu rozrywkę do wielkoformatowych turniejów pokera, jak inaczej, niż słowem „hazard”, mamy to określić?

Chyba każdy z Was widział kiedyś mecz League of Legend lub Counter Strike: Global Offensive, jednak chyba mało który widz zadaje sobie pytanie: czy to na pewno jest bezpieczne? Nie chodzi mi tu, broń Boże, o jakieś urazy fizyczne, lecz o uzależnienie się od adrenaliny płynącej np. z obstawiania meczy. W pewien sposób można nazwać to hazardem, nie zgodzicie się ze mną? Więc spójrzcie teraz, jak wielu młodych graczy wkręciło się w ten masowy trend grania w CSa. Do tego wielu znanych i cenionych e-sportowców dodatkowo wznieca w nich chęć do uczestniczenia w tych zakładach – idealny początek uzależnienia się od adrenaliny.

Ewidentnie prezentujemy w tej kwestii dwa przeciwne obozy – stąd też wzięła się chęć napisania artykułu właśnie w formie dyskursu. Moim zdaniem bowiem, sprawa jest przez ciebie nieco demonizowana. Obstawianie meczy nie zawsze musi się wiązać z uzależnieniem od adrenaliny – jak zawsze w przypadku hazardu, którym to zjawisko bez wątpienia jest – to wizja pomnożenia pieniędzy jest tutaj kluczowa. Adrenalina i emocje związane z kibicowaniem „swojej” drużynie podczas e-sportowych rozgrywek turniejowych idą jak najbardziej w parze z perspektywą zarobku, są jednak, w mojej opinii, wyłącznie dodatkiem. W tym miejscu ja zwróciłbym uwagę na inny aspekt całego zjawiska: jeśli faktycznie na profesjonalnym graniu w gry wideo da się w tym momencie zarobić, a turnieje i imprezy, jak chociażby nasz rodzimy Poznań Game Arena, cieszą się dużą popularnością, sugeruje to tylko, iż cały koncept faktycznie zaczyna nabierać rangi ogólnie akceptowanego sportu. Czy nie tego wszyscy chcieliśmy?

csgo

Nie jestem wielkim przeciwnikiem hazardu, co więcej, według mnie jest on sposobem łatwego zdobycia pieniędzy, lecz Robercie, tak jak mówiłem, niesie on ze sobą pewne niebezpieczeństwa. Dobra, czas wytoczyć drugi argument przeciwko. Skąd dzieci, które, jakby nie patrzeć, są większą częścią społeczności zarówno LoLa jak i CSa, mają brać pieniądze do zakładów? Odpowiedź jest prosta – albo z kieszonkowego, albo z pieniędzy zarobionych uczciwą pracą, które mogłyby zaoszczędzić (myśląc o swej przyszłości). A tak? Wszystko pójdzie albo na zakłady, albo na skórki… Aż nóż się w kieszeni otwiera, zwłaszcza że najmłodsi nie mają dobrych wzorów do naśladowania. Pamiętam jeszcze z czasów szkoły kolegę młodszego ode mnie, który całe swoje oszczędności „zainwestował” w e-sport, niestety po kilku latach żałuje tych wyrzuconych w błoto pieniędzy. No ale pamiętajmy, że to przypadek jednostkowy! Oczywiście, można znaleźć także wiele tekstów związanych z historią kasyna, gdzie poznacie najstarsze kasyna świata.

Błędy młodości pozostają błędami młodości – na nich zresztą powinniśmy się uczyć; własne doświadczenia najlepiej zapadają w pamięć. Nie należy jednak zapominać, że dla niejednego dzieciaka jednorazowa utrata paruset złotych może być mocnym kopniakiem i skutecznym środkiem zniechęcającym do dalszej inwestycji w hazard. Natomiast z drugiej strony, jeżeli uda się takiemu nastolatkowi wygrać pewną sumę pieniędzy, dobrze dla niego – pieniądz w końcu nie śmierdzi. Nawet jeśli, przekonany o swojej niewiarygodnej fortunie, nasz szczęśliwiec będzie starał się powtarzać swoje sukcesy, stawiając coraz to większe sumy, należy być świadomym prostej zasady: kasyno zawsze wygrywa. W tym miejscu wracamy więc do punktu wyjścia: własne błędy będą stanowiły skuteczną nauczkę na przyszłość.

Podsumowując, jakkolwiek by nie patrzeć, e-hazard jest przyszłością rozrywki. Mimo kilku mankamentów, zbyt łatwej dostępności dla dzieci i możliwości uzależnienia się, wszyscy chętni i tak będą grać i obstawiać. Przecież człowiek w swoim życiu uzależnić może się praktycznie od wszystkiego, dlaczego więc mamy piętnować rozrywkę, która przynosi korzyści majątkowe? Po tym wszystkim jednak zgodzę się z niektórymi argumentami Roberta, ponieważ hazard to wcale nie żadna demoniczna zabawa!

Tekst powstał przy współpracy z portalem VegasMaster.

Jakub Wójcik

Autor: Jakub Wójcik

Założyciel serwisu 1ndieWorld największego portalu w Polsce zajmującego się grami niezależnymi. W tym momencie zarządza marketingowo swoim projektem. Odkąd tylko pamięta jest zapalonym graczem, a jego pierwszą miłością było Commodore 64. Niegdyś pisał na łamach GIEROmaniaka i profesjonalnie grał w FIFĘ, obecnie zagorzały miłośnik gier niezależnych, a w szczególności dzieła stworzonego przez Phila Fisha. Założyciel i pomysłodawca Games Rage, którego pierwsza edycja odniosła duży sukces. Ma jeszcze wiele pomysłów związanych z polskim gamedevem.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3