Steamworld Dig. Recenzja.

Chcecie bajki? Oto bajka: dawno, dawno temu, na równie dalekim co dzikim zachodzie żyły sobie roboty. I choć ktoś może mieć obiekcje, że akurat „żyły” to nie najlepsze słowo opisujące ich egzystencję, to jednak w tej historii jest ono ze wszech miar adekwatne. Albowiem pewnego dnia jeden z nich umarł.

2014-01-19_00006

Zaraz jednak w Tumbleton, gdzie zaczyna się owa historia, zjawia się siostrzeniec zmarłego – Rusty. W małym miasteczku, znajdującym się dokładnie pośrodku niczego, wujek Joe prowadził biznes wydobywczy na wielką skalę. Nasz blaszany bohater zostaje postawiony w roli spadkobiercy przedsiębiorstwa i ostatniej nadziei mieszkańców, którym istnienie oraz miejsce do życia zapewniały zyski z kopalni. Tak więc Rusty’emu przychodzi zejść pod ziemię, by odnaleźć wszystkie skrywane przez nią rzeczy. A poza najróżniejszymi złożami pozwalającymi na kupno kolejnych ulepszeń, podziemia kryją również niesamowite technologie oraz tajemnicę rzucającą nowe światło na śmierć dotychczasowego właściciela kopalni.

2014-01-19_00002

Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z casualową wariacją na temat stareńkiego Boulder Dasha. Machając kilofem, lub później również dzierżąc rozkręcony dosłownie na pełną parę świder, kruszymy kolejne kwadraty ziemi w poszukiwaniu złóż najróżniejszych minerałów oraz kamieni szlachetnych, na górę wracając by opróżnić przepełnioną torbę, a za zdobyte w ten sposób pieniądze wykupić ulepszenia (zarówno narzędzi jak i własnej metalowej powłoki) oraz uzupełnić olej do lampy oświetlającej mroki podziemi. Sama frajda schodzenia pod ziemię, kucia ile wlezie, wykupowania kolejnych ulepszeń i patrzenia, jak po osiągnięciu kolejnych progów całkowitego przychodu miasto zaczyna tętnić życiem, sprawia, że trudno odejść od monitora. Ale nie oszukujmy się, gdyby nie było niczego więcej, gra szybko stałaby się nużąca.

2014-01-19_00005

Tym co urozmaica rutynowe życie blaszanego górnika są tajemnicze „komnaty” rozmieszczone na każdym z trzech różnych i coraz głębszych poziomów. Tych komnat, lub może bardziej jaskiń są dwa rodzaje – pierwsza kategoria to logiczno-zręcznościowe wyzwania pełne morderczych pułapek i bogate w drogie złoża, w drugiej z nich, po pokonaniu nie mniej wymagających przeciwności czeka na nas warsztato-portal czyniący z Rusty’ego coraz to lepszego przodownika w swym fachu. I tak zaczynając tylko z możliwością ślizgania się i wspinania po pionowych ścianach, w miarę rozwoju rozgrywki bohater zyskuje umiejętność m. in. wyższego, a potem również i podwójnego, skoku, a także możliwość szybszego poruszania się. Wszystkich usprawnień jest około dziesięciu, a zdobycie każdego z nich pozwala zmierzyć się z kolejnymi, coraz trudniejszymi wzywaniami. Tym samym, wbrew pozorom, pod koniec gry nuda nie dość, że nie wdziera się do rozgrywki, ale wręcz wcale nie ma na nią miejsca.

2014-01-19_00008

Steamworld Dig to zdecydowanie propozycja godna rozważenia. Śliczna, rysunkowa oprawa graficzna prezentująca ciekawy fabularnie i wciągający rozgrywkowo pomysł wzmacnia niechęć odchodzenia od monitora. Dodatkowo wszystko to okraszone jest muzyką świetnie budującą klimat i nastrój, miłą dla ucha oraz pełną klasycznych wtrętów znanych ze ścieżek dźwiękowych z innych, filmowych i nie tylko, produkcji o dzikim zachodzie. I chociaż moja przygoda z Rustym skończyła się po niecałych sześciu godzinach, czasu spędzonego kując tunele pod Tumbleton nie żałuję i jeszcze długo będę go mile wspominał. A gdy poczuję, że pamięć o tych chwilach zaczyna przykrywać kurz, z chęcią powrócę w tamte rejony.

Maciek Ejsymont

ZALETY:
5
WADY: