Świniaki, broda i ogniska, czyli parę słów o „Don’t Starve”

Znacie Klei Entertainment i ich gry? Platformowe slashery to już chyba ich znak rozpoznawczy, ale to nie oznacza, że już na zawsze planują zostać w tym gatunku. O nie, wręcz przeciwnie – postanowili oni zrobić coś nowego i innego niż poprzednie gry. Tak powstało Don’t Starve.

Twórcy tym razem zrobili grę dużo spokojniejszą od poprzednich. W Don’t Starve wcielamy się w Wilsona, szalonego naukowca, który trafia na dziką i opuszczoną wyspę. Musi on przeżyć na niej i stworzyć sobie warunki do życia – między innymi musi mieć co jeść. Na budowanie, eksploracje oraz załatwianie potrzeb, w sensie jedzenie i materiały mamy cały dzień, natomiast nocą… na pewno noc to nie pora na spacery. By przeżyć nocą, musimy mieć źródło światła – np. pochodnia lub ognisko. Pochodnie szybko gasną, a ogniska trzeba regularnie podsycać drewnem lub szyszkami. Cały sprzęt do przetrwania oczywiście Wilson musi wytworzyć sam.

Czego musi się obawiać nasz naukowiec? Przede wszystkim przeciwników – dziennych i nocnych. W dzień mamy raczej spokój, chyba że sami prosimy się o lanie. Wtedy do akcji wkraczają obudzone z kokonu pająki, pszczoły czy nawet świnie oraz tentakle. W nocy jest na swój sposób bezpieczniej niż w dzień, lecz warto mieć źródło światła. Oprócz chodzących po powierzchni potworów, w mroku żyje także tajemnicza bestia, która atakuje Wilsona, gdy ten wymyka się światłu. Warto się też obawiać brody, która rośnie Wilsonowi z czasem. Wygląda niechlujnie i „brudno” jak sama gra to określa. A gdy ją zetniemy otrzymamy super surowiec – włosy z brody.

Mechanika jest dość prosta – gra jest hack’n’slashem, w którym koncentrujemy się na rozwijaniu postaci – musimy odkrywać nowe rzeczy poprzez „karmienie” maszyny sprzętem i surowcami, oraz przechodzenie do kolejnych wysp. Te różnią się od siebie, dzięki czemu gra zmusza nas do wracania ciągle do poprzednich. To plus, gdyż nie mamy uczucia zmarnowania czasu w stylu „Tu jest tego i tamtego pełno, więc po co siedzieć na poprzedniej wyspie”. Nie, na jednej wyspie mamy dostatek drzew, kamienia, ale niestety nie mamy trawy, która jest na pierwszej wyspie. Na tej zaś nie ma kamienia. Z czasem ruszamy na kolejne wyspy, gdzie znajdujemy las, w którym znajduje się wioska świń i ich świńskiego króla, który w zamian za mięso obdaruje nas złotem oraz niebezpieczne suche pustkowia, gdzie prócz nowych surowców znajdziemy także pewne zagrożenie spod ziemi.

Klei Entertainment znów postawił na grafikę rysunkową, tylko teraz zamiast szczegółowych grafik, mamy bardziej „szkice”. Ma to swój urok i mi się to bardzo podoba. Animacja jest urocza, nie jest ani trochę uproszczona, wszystko ma swoją własną animacje.

Ścieżka dźwiękowa jest trochę biedna, ale utwory w grze mają swój klimat i pasują nastrojowo do tej produkcji. Dźwięki prezentują się przyzwoicie, są dobrane i zabawne. Ciekawym zabiegiem i też zabawnym jest mowa bohaterów. Wilson często komentuje sytuacje, mówiąc np., że jest głodny, i wówczas nie słyszymy jego głosu, a zabawne trąbienie znane m.in. ze starych filmów.

Każda gra kończy się podsumowaniem i wzrostem doświadczenia naszego konta – za nie otrzymuje nowe postacie do gry. Oczywiście śmierć w grze jest permanentna – z jednej strony to minus, bo można się zdenerwować, ale nasze odkrycia w grze zostają zapisane, w związku z czym za każdym razem będzie nam łatwiej rozwijać się.

Gra kosztuje obecnie siedem dolarów, przy czym otrzymujemy dwa kody do gry z dostępem do wczesnej bety i oczywiście pełną wersje na steama, gdy już zakończą się testy.

Warto wziąć grę ze znajomym na spółkę, bo gra wciąga i nie zamierza przestawać. W odpowiednim dawkowaniu starczy na długie tygodnie, a nawet miesiące.

Osobiście będę grał w nią cały czas informując także o najnowszych update’ach.

Autor: Szyba

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3