Szkoła przetrwania według Scout, czyli recenzja gry The Flame in The Flood

Czas wakacji wiąże się często z przeróżnymi wypadkami i katastrofami naturalnymi. Ile razy zdarzyło się Wam zobaczyć w telewizji doniesienia o powodziach czy pożarach właśnie latem? Co gdyby to właśnie Wy znaleźlibyście się w kryzysowej sytuacji? Jeśli nie macie pojęcia, to właśnie The Flame in The Flood może pomóc się Wam przygotować do takich ekstremalnych okoliczności, a szczególnie wydanie Ostatnia Ocalała, które dostarczył nam Techland!

Dokładnie rok temu przygotowałem dla Was test wczesnej wersji gry The Flame in The Flood, która wówczas nie była zbyt sławna. Pamiętam, że to właśnie 1ndie World jako pierwszy Polsce portal przygotował materiał na temat tej obecnie całkiem nieźle sprzedającej się produkcji! W zeszłym tygodniu otrzymałem całkiem bogaty press pack, którego unboxing możecie znaleźć na naszym kanale. Jeśli nie powiedziałem tego wcześniej, to tu muszę zaznaczyć, iż Techland robi naprawdę dobrą robotę z wydaniami pudełkowymi znanych gier. Takiej zawartości nie widziałem od czasów, kiedy wszyscy rzucili się na kopie cyfrowe Steam. Wreszcie wydając pieniążki na grę otrzymujemy oprócz niej całkiem ciekawe dodatki. No dobrze, tyle tego wstępnego słodzenia wystarczy, pora przejść do konkretów!

FlameinTheFlood_4

The Flame in The Flood to dzieło studia The Molasses Flood, które powstaje już chyba dwa lata. W końcu, jakieś dwa lub trzy miesiące temu pojawiło się na Steamie, a teraz doczekaliśmy się polskiej edycji pudełkowej. Grę możemy zaliczyć do gatunku survival, jako że naszym głównym zadaniem w trybie fabularnym jest dotarcie do bezpiecznego, wysoko położonego punktu, z którego będziemy mogli wezwać pomoc. Po drodze nasza bohaterka, wraz ze swym słodkim psiakiem Aesopem, będzie musiała zmierzyć się z rwącą rzeką, chorobami, głodem, pragnieniem, temperaturą i dziką zwierzyną. Nie myślcie, że jest to zadanie łatwe i przyjemne. Każdy dzień (w grze) jest ogromnym wyzwaniem, nawet jeśli mamy opracowany skrzętny plan przeżycia!

FlameinTheFlood_2

Nasza dzielna protagonistka – Scout znalazła się w bardzo trudnej, życiowej sytuacji – sama pośród ogromnej powodzi. Jedyne co ma, to plecak, psa i tratwę, którą przemierzać będziemy zalaną krainę. Devowie postanowili podzielić w sposób bardzo płynny rozgrywkę na sekwencje pływania tratwą oraz chodzenie po lądzie, zbieranie surowców i jedzenia. W ten sposób nabiera ona tempa, gdyż wiemy, że zanim wsiądziemy na tratwę musimy wszystko przygotować sobie do drogi – jedzenie, picie i rzeczy, które pozwolą nam przeżyć po przybiciu do następnego suchego kawałka ziemi.
Żeby nie było nam zbyt łatwo, podczas rozgrywki praktycznie nie natrafimy na moment, kiedy będziemy mogli poczuć się pewnie i bezpiecznie. Spowodowane jest to rozbudowanym systemem potrzeb naszej postaci. Jednocześnie musimy dbać aż o 4 wskaźniki – głód, pragnienie, zmęczenie i sen. Jeśli któryś z nich spadnie do zera, Scout może nabawić się chorób lub nawet doprowadzi to do natychmiastowego zgonu! Warto więc zawsze mieć przy sobie kawałek mięsa, słoik wody i rzeczy potrzebne do rozpalenia ogniska, które nas ogrzeje i zapewni całkiem dobre miejsce do spędzenia nocy.

FlameinTheFlood_3

Omówmy po kolei wszystkie potrzeby i sposoby ich zaspokojenia. Głód oczywiście możemy zwalczyć wcinając przeróżne potrawy i rzeczy. W naszej podręcznej książeczce craftingu możemy znaleźć, między innymi placki kukurydziane, pieczone mięso, gotowaną jukę, czy też inne rarytasy. Oprócz tego, Scout może wcinać też surowe robaki oraz niektóre rośliny. Jednak wszystko co nie zostało poddane obróbce termicznej, może stanowić zagrożenie dla naszego życia. Czasem zdarzy się nam zatrucie pokarmowe, a czasem coś poważniejszego, dlatego zawsze trzeba myśleć, czy nie lepiej przegłodować jeden dzień i poszukać czegoś lepszego do zjedzenia! Co do wody, to sprawa jest prosta – jeśli chcemy bezpiecznie pozbawić się pragnienia, musimy zbudować filtr do wody i ją oczyścić. Pijąc brudną wodę znów czekają nas nieprzyjemności. Zmęczenie możemy zniwelować na kilka sposobów – albo znajdziemy schronienie w postaci domku lub wraku autobusu, albo czeka nas noc pod chmurką. Należy jednak pamiętać, że śpiąc Scout staje się głodna i chce jej się pić! Co do temperatury, to tu mamy chyba najciekawszy system, bowiem musimy odpowiednio dobrać strój do temperatury otoczenia. Skąd wziąć strój, zapytacie? Niektóre części garderoby możemy znaleźć randomowo na planszy, a resztę musimy stworzyć polując na zwierzęta i zdzierając z nich skórę!

FlameinTheFlood_5

Niestety, tryb fabularny posiada tyle fabuły, ile mleko zawiera orzechów arachidowych w sobie. Jedyna różnica między omawianym modelem rozgrywki a trybem endless, to teoretyczny cel końcowy, do którego i tak dopłyną nieliczni. Po drodze do niego, na każdej z wysp będziemy znajdywać skrzynki pocztowe, pozwalające na przyjmowanie wyzwań. Jakiego typu? Głownie będą to zadania polegające na stworzeniu jakiegoś przedmiotu lub upolowaniu konkretnego typu zwierzyny. Nie są to proste rzeczy i czasem ich wykonanie zajmuje kilka dobrych godzin (tych rzeczywistych!). Kolejną nowością od czasów wczesnej wersji jest nowy poziom trudności – łatwy. Wybierając go rezygnujemy z permadeath oraz całkowitej utraty ekwipunku. Działa to tak, iż po śmierci naszej bohaterki możemy wybrać ostatni checkpoint i odrodzić się, a ekwipunek, który posiadał nasz psiak zostanie nam przywrócony. Od razu polecam Wam zaczynać rozgrywkę w tym trybie, by za szybko się nie zniechęcić. Kiedy jednak uznacie, że nadszedł czas sprawdzić swoje umiejętności przetrwania i gospodarowania zasobami, możecie przełączyć się na endless. Tu oczywiście czeka Was permadeath i utrata wszystkiego co posiadaliście.

FlameinTheFlood_1

Co do nowości, to warto jeszcze wspomnieć o wzbogaconym aspekcie polowań. Teraz Scout może wreszcie odgryźć się wilkom! Okropnie denerwowało mnie to w becie – byliśmy praktycznie bezbronni, a jedyną opcją przeżycia była ucieczka z takowej wyspy. Teraz nasza bohaterka może tworzyć rozmaite pułapki na każdy typ zwierząt – na wilki i dziki robimy pułapkę z kolcami, na mniejsze zwierzęta z kolei wystarczą sidła lub pułapka z pudełkiem (by łapać je żywcem). Oczywiście nadal starcie z wilkiem jest bardzo groźne, a do budowy odpowiedniej zasadzki potrzebne jest trochę surowców. Nie ma więc co się zbyt wyrywać i jak zwykle w takiej sytuacji sugeruję ucieczkę!

FlameinTheFlood_6

Pamiętam jeszcze, że wcześniej narzekałem na brak większej różnorodności wśród odwiedzanych przez naszą bohaterkę lokacji. Twórcy chyba czytali mi w myślach i postarali się, wprowadzając do The Flame in The Flood kilka nowych typów wysp. Każda z nich cechuje się czymś innym i znajdziemy na niej czasem unikalne rzeczy. Mamy więc wyspy ze sklepem monopolowym, szpitale, przystanie wędkarskie, warsztaty samochodowe, doki, wyspy ze schronieniem i dzikie wyspy. W pierwszym wspomnianym typie znajdziemy często alkohole (potrzebny przy wyrobie leków lub opatrunków) i wodę pitną, na przystani łatwe do znalezienia są żyłka wędkarska i haczyki (potrzebne do zrobienia przyborów do szycia lub wykonania szwów), w warsztacie znajdziemy części do ulepszenia łodzi oraz inne surowce. W „wyspach szpitalnych” czeka nas prawdopodobnie starcie z większą ilością drapieżników, ale odnajdziemy tam, między innymi antybiotyki, bandaże i rzeczy potrzebne do ich wykonania. Schronienie znamy z wczesnej wersji i tak samo dzikie wyspy. Doki pominę i opiszę je w poniższym akapicie!

FlameinTheFlood_7

Zupełną nowością, która mnie mocno zaskoczyła, jest możliwość ulepszania naszej skromnej tratwy. Wcześniej mogliśmy jedynie ją naprawiać za pomocą specjalnego zestawu naprawczego, który wymagał zebrania sporej ilości desek i śrubek. Od teraz naprawianie jest dużo prostsze, choć wymaga znalezienia na mapie wspomnianego doku. Tam za pomocą pojedynczych śrubek przywracamy po 10HP, a za pomocą pojedynczych desek 20HP. Jeśli jednak nasz wehikuł jest w nienaruszonym stanie, a mamy pod ręką za dużo przedmiotów, możemy nieco ulepszyć tratwę. Wśród upgrade’ów znalazły się między innymi schronienie na tratwie, zapewniające ochronę podczas deszczu albo kuchenkę, dzięki której możemy przetwarzać jedzenie będąc w drodze. Całkiem pomocne, zwłaszcza gdy musieliśmy opuścić zbyt niebezpieczną wyspę w trybie natychmiastowym!

Na koniec należy powiedzieć o genialnym udźwiękowieniu i soundtracku, za który odpowiedzialny jest całkiem znany w USA artysta country – Chuck Ragan.  Ten gatunek muzyki jak najbardziej pasuje do gry survivalowej z piękną, nieco komiksową grafiką.  Sam artysta niestety nie miał przyjemności zagrać w The Flame in The Flood, a szkoda, bo zobaczyłby jak tchnął życie w ten genialny tytuł. Niestety w wydaniu pudełkowym nie znajdziemy płyty z soundtrackiem, nad czym nieco ubolewam, ale jeśli jesteście gotowi wydać kilka dodatkowych dolarów, to możecie znaleźć go na iTunes! Co do reszty udźwiękowienia, to na pochwałę zasługuje właściwie każdy pojedynczy odgłos – od szumu wody, po skrzypiące deski tratwy. Istny miód na Wasze czułe uszy (zwłaszcza jeśli gracie w słuchawkach)!

Podsumowując, The Flame in The Flood zrobił na mnie ogromne wrażenie już w fazie beta. Mocno trzymałem kciuki za twórców, by szybko wyeliminowali uciążliwe błędy i nieco bardziej rozbudowali swój debiutancki tytuł. Jak się okazuje, wykonali kawał naprawdę dobrej roboty! Genialna mechanika sprawia, że mimo ciągłych niepowodzeń i śmierci naszej bohaterki, nadal chce nam się grać i grać. Do tego genialny akompaniament country przypadnie do gustu praktycznie każdemu, nawet jeśli nie jesteście fanami tego typu muzyki. Mocny głos męski i wiotka postać Scout, idealnie ze sobą kontrastują tworząc unikalne dzieło! Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zagrać w The Flame in The Flood, to teraz jest na to najlepszy czas. Serdecznie polecam edycję Ostatnia Ocalała, ponieważ zapłacicie za nią praktycznie tyle samo co za sam klucz Steam, a dostaniecie wiele, wiele więcej!