Talisman Digital Edition – recenzja

Większość z Was zapewne miała do czynienia z planszowym Talizmanem, czy to w wersji z lat 90 ubiegłego wieku pod nazwą Magia i Miecz (lub jej polskiej podróbce pt.: Magiczny Miecz), czy to z czasów bardziej współczesnych i jej 4 edycji już pod nazwą Talizman. Digital Edition stworzone przez studio Nomad Games wiernie przenosi króla planszówek w pikselową rzeczywistość, niestety nie obyło się bez zgrzytów.

Tajemne Wrota*

Jeśli jakimś cudem nigdy w życiu nie mieliście przyjemności obcować z tą grą, to spieszę z wyjaśnieniami: Talizman to gra dla 2-4 graczy, w której po wybraniu śmiałka na początku zabawy, przemierzymy 3 krainy w drodze po koronę władzy dającej nam ogromne moce magiczne i niepodzielną władzę (tym samym zwycięstwo w rozgrywce). Bohaterowie poruszają się po mapie o ilość oczek wyrzuconych na sześciościennej kości i wykonują polecenia obszaru na jakim wylądują. W większości przypadków jest to wyciągnięcie kart z talii przygód i ich rozpatrzenie. Nieznajomi, wrogowie, magiczne przedmioty, to tylko część z możliwości jakie oferuje nam gra.

Talisman_DE_07_02_14_Base_UK03

Postacie opisane są czterema statystykami: siłą, mocą, przeznaczeniem i życiem. Każda z nich podczas swojej wędrówki rozwija się i modyfikuje parametry i tak np. pokonani wrogowie mogą być zamienieni na doświadczenie pozwalające rozwinąć siłę lub moc, losowe wydarzenia mogą pozbawić nas życia, ale też i każdej z pozostałych cech. Im bardziej ‚dopakujemy’ śmiałka tym większą szansę będziemy mieć na ukończenie gry. Wyjątkowym atrybutem w tym zestawieniu jest przeznaczenie, które wymieniamy na szansę przerzucenia każdego wyniku rzutu kością (jeden rzut na zdarzenie).

Talizman to bardzo rozbudowana gra o banalnych zasadach pozwalająca wczuć się w bohatera opowieści heroic fantasy i jako taka sprawdza się równie dobrze w cyfrowej wersji. Tu nie mam żadnych zastrzeżeń, bowiem jedyną różnicą w porównaniu do planszówki jest obecność runestone’ów ułatwiających zabawę (podbite parametry i specjalne zdolności), które na szczęście można wyłączyć. Problem leży gdzie indziej.

Równina Grozy

Każda dobrą historię należy zacząć od początku, a dla graczy komputerowych takim początkiem jest samouczek. Talisman: Digital Edition rzuca gracza od razu na głęboką wodę czyli rozgrywkę z AI. Nie ma wprowadzenia jako takiego, są za to podpowiedzi do naszych działań i tu od razu olbrzymi zgrzyt – sztuczna inteligencja w swoich turach wykonuje multum czynności w żaden sposób nie objaśnianych. Podpowiedzi pojawiają się tylko i wyłącznie kiedy to my staramy się coś zrobić, przez co obcujący po raz pierwszy z Talizmanem będą czuć się mocno zagubieni. W żadnej mierze nie pomaga w tym brak wglądu do stosu kart odrzuconych, ten bowiem po prostu nie istnieje, ani brak powiadomień o ostatnio wykonanych czynnościach.

Talisman_DE_07_02_14_Base_UK01

Nie byłem też zadowolony z interfesju, który pomimo swojej przejrzystości jest dosyć nieczytelny, choć to akurat kwestia przyzwyczajenia się. To samo dotyczy zagrywania kart czarów, gdzie wymagane jest podwójne kliknięcie na zaklęcie by je przygotować do rzucenia w dozwolonym do tego czasie (tylko w ten sposób możemy zagrać karty w turze przeciwnika). Klikanie w ogóle jest solą w oku gry – jeśli się zapomnisz i nie zrobisz podwójnego klika na obszarze, na który chcesz przejść, lub przedmiocie jaki chcesz użyć to czeka cię sforsowanie komunikatu o ruszenie się, potwierdzenie ruchu, wyciągnięcie kart, potwierdzenie wyciągnięcia kart i dopiero ich rozpatrzenie. Co prawda, spacja działa jako skrót klawiszowy do akceptacji, co na szczęście odrobinę przyspiesza przebieg tury, tak niestety Nomad Games nie pomyśleli również o zaimplementowaniu jego odpowiednika na cofnięcie.

Na koniec wypomnę twórcom absolutnie najbardziej frustrującą cechę cyfrowego Talismana, a jest nią alt-tabowanie. Grając w pełnym ekranie i użycie alt+tab powoduje zmianę wyświetlania do okna i już żaden inny windowsowy skrót – ponowny alt+tab, czy nawet alt+enter – nie są w stanie przywrócić rozgrywki do wybranych przez nas wcześniej ustawień. Musimy ręcznie w menu gry ponownie wszystko wybierać (moar! klikania).

Krypta

Talisman: Digital Edition cierpi na jeszcze parę innych chorób: brak możliwości ręcznego zapisania stanu gry (tylko autosave na początku każdej tury), całkowita niemożność jego zapisu w multiplayerze (sic! – partię ze znajomymi trzeba zakończyć na jednym podejściu), czy problemy z połączeniem w grze wieloosobowej. Ten ostatni punkt wymaga paru słów objaśnień: grając z zaproszonymi przeze mnie przyjaciółmi nie miałem żadnych problemów, jednak rozgrywka stworzona z przypadkowych graczy kończyła się częstymi rozłączeniami sesji.

Talisman_DE_07_02_14_Base_UK05

Na szczęście deweloper cały czas łata i poprawia grę, a nawet wprowadza nowe rozwiązania, w tym świetną opcję z „domowymi zasadami”, które wpływają na sposób rozgrywki, np.: losowanie postaci z puli 3 przypadkowo wygenerowanych kart bohaterów, czy niemożność regeneracji i zdobywania życia, gdy ktoś stoi na Koronie Władzy. Cieszą również pomalowane figurki herosów (krok do przodu w stosunku do Prologa), jak i obecność pierwszego rozszerzenia, czyli Żniwiarza.

Gra ze śmiercią

Pomimo wszystkich moich narzekań uważam Talisman: Digital Edition za grę wartą zakupu, szczególnie jeśli posiadacie współlokatorów (mogących dorzucić się do 14€ ceny za grę) i mały pokój (w którym nie rozłożysz dużej planszy). Do większości niuansów występujących w grze można się przyzwyczaić i z każdą kolejną godziną spędzoną nad tym tytułem rośnie zadowolenie z niego.

Talisman: Digital Edition ukazał się na Windows PC 28 lutego 2014 roku i zawiera tryb single player (zabawa ze sztuczną inteligencją) oraz multiplayer (hot seat i online). Wersja polska jest w przygotowaniu.

*tytuły poszczególnych rozdziałów odnoszą się do nazw wewnętrznej krainy, które możemy podziwiać w grze.

ZALETY:
5
WADY: