Teleglitch: Die More Edition, umrzyj bardziej

Podczas prac nad stworzeniem dalekosiężnego teleportera coś poszło nie tak. COŚ wydostało się z niego i owładnęło kosmicznym ośrodkiem badawczym. Całe otoczenie jest przeciw Tobie. Zasada numer jeden – nie daj się złapać.

Tytuł zobowiązuje
Choć Teleglitch ma wprost nawiązywać do wspomnianej we wstępie usterki w teleporterze, to jedno spojrzenie na ekran wystarczy, by doszukać się drugiego znaczenia – zakłócenia wizji. Piksele wprost wylewają się z ekranu. W czasie walki obraz rozmywa się na składowe chromatyczne. Gra ładuje się niczym tytuł z Commodore 64.

2013-08-17_00005

A teraz cisza, ale cokolwiek robisz nie pozwól, aby była to cisza śmiertelna…
Pierwsze, co zwraca uwagę zaraz po ubogiej grafice, to brak muzyki. Tak, czujesz się wyobcowany i samotny. Możesz polegać tylko na sobie. Cisza buduje klimat. Słyszysz własne kroki i dźwięki otoczenia. Co jakiś czas przebija się coś znajomego, coś, czego wolałbyś nie słyszeć.

Rogalik shooter z widokiem z góry
Z wspomnianych gatunków gra czerpie proceduralne generowanie map (za każdym razem rozpoczynamy grę w innym otoczeniu), zbieranie przedmiotów, tworzenie przedmiotów i oczywiście strzelanie. To ostatnie, jak większość elementów gry, jest znacznie utrudnione przez ciągły brak zaopatrzenia. Jeśli chodzi o wątek fabularny, to co jakiś czas znajdujemy terminale, które odkrywają przed nami skrawki informacji na temat planety oraz czyhających na nas niebezpieczeństw.

2013-08-17_00007

Odkryto tylko dwie formy życia, obie zabójcze dla człowieka (jakżeby inaczej)
Gra jest zwyczajnie trudna. Przytoczę przykładowy scenariusz nagłego zakończenia rozgrywki. Przed chwilą zjadłeś ostatnią puszkę mięsa, co i tak w pełni nie uzupełniło Twojego poziomu zdrowia. Coraz boleśniej odczuwasz ciągły brak amunicji. Goni Cię 5 potworów, niefortunnie przebiegasz obok wylotu rury i nagle wyłazi z niego dodatkowych 10 wrogów. Aż się prosi, żeby podrzucić jedną z bomb… które właśnie Ci się skończyły. Ciąg dalszy już nie nastąpi.

Zapuszkowany
Gra oferuje stosunkowo bogaty arsenał broni i przedmiotów. Dodatkowo, z posiadanych w ekwipunku elementów możemy wytwarzać pancerz, a także ulepszone, czy też zupełnie nowe wersje broni. Co prawda odkrywanie nowych przedmiotów daje frajdę, ale istnieje ryzyko wytworzenia czegoś, do czego w ogóle nie znajdziemy amunicji przez najbliższe 4 poziomy. O wczytaniu zapisu albo powrocie do ostatniego punktu kontrolnego można pomarzyć.

Caveat casual
Strzeżcie się, niedzielni gracze, to nie gra dla Was. Jedyny dostępny poziom trudności to hardcore. Nie ma możliwości zapisu w dowolnym momencie. Nie ma checkpointów. Można przerwać grę w czasie teleportacji do następnego poziomu i później wznowić od tego momentu, ale tylko jednorazowo. Po śmierci zaczynamy od pierwszego poziomu. Przynajmniej na początku. Żeby odblokować start na poziomie 3., trzeba dojść aż do 5. Analogicznie poziom 7. odblokowuje 5., a 9. odblokowuje 7.

2013-08-17_00010

Podsumowanie
Klaustrofobiczne korytarze stacji badawczej, wszędobylska cisza, uczucie bezsilności, wieczny niedostatek zapasów. Brzmi jak kwintesencja survival horroru. Po części tak jest. Nie da się jednak ukryć, że momentami twórcy za bardzo podkręcają poziom trudności i gra zwyczajnie frustruje. Opisany wcześniej scenariusz nie był zmyślony. Zbyt dużą rolę w przedostaniu się do kolejnego poziomu odgrywa czynnik losowy, przez co w najgorszym momencie możemy trafić na zabójcze stado, przed którym nie ma ucieczki. Teleglitch nie wybacza błędów.
Podejmiesz wyzwanie?
Oficjalna strona: http://diemore.teleglitch.com/

ZALETY:
5
WADY: