Topór w dłoń! czyli recenzja Sang-Froid Tales Of Werewolves

Sang-Froid – Tales Of Werewolves jest połączeniem tower defence i  zręcznościówki z trzeciej osoby z elementami RPG. Wydawcą tej gry jest niezależne Artifice Studios. Gra ta przenosi nas do Kanady w 1858 roku, gdzie dwóch braci ma jako główne zadanie obronić swoją siostrę przed porwaniem przez demona. Wcielamy się w jedną z dwóch postaci: Jacky (poziom: hard), lub Josy (poziom: easy). Misja nie jest jednak łatwa, gdyż co noc  masa wilków i wilkołaków atakuje nasz dom, kurnik, lub tartak i gotowe są zagryźć każdego, kto stanie im na drodze. Warto wspomnieć, że w grze jest wiele symboli i przeciwników ze starych wierzeń i opowieści rdzennych Amerykanów

Pisaniem fabuły zajął się Bryan Perro, głównie znany ze swojej popularnej serii fantasy Amos Daragon.

Sang1

 Gra dzieli się na dwa tryby: tryb strategiczny i tryb walki bezpośredniej. Można więc uznać, że mechanika  jest podobna do tej z Orcs Must Die.

W dzień musimy wszystko zaplanować. Rozstawić pułapki, kupić napoje, które nas uleczą, lub dodadzą sił, dokupić amunicję i poświęcić broń, aby zadawała więcej obrażeń. To wszystko można robić tylko w dzień, bo gdy przyjdzie noc, nie ma odwrotu. Zarówno ilość jak i różnorodność pułapek i sprzętu, który ułatwi nam misje, jest zadowalająca. Do wyboru mamy m.in. zwykłą pułapkę na wilki, siatkę z kamieniami, którą uruchamia się po strzeleniu w nią, kolce wysuwające się, gdy stanie na nich przynajmniej trzech przeciwników, wieże z linami, które umożliwiają szybkie poruszanie się po mapie, ognisko, które powoduje, że przeciwnicy boją się do nas podejść i jeszcze więcej przeróżnego sprzętu. Widać więc, że sposobów na rozprawienie się z armią zabójczych wilków i wilkołaków jest cała masa. Jedyne co nas ogranicza to punkty akcji, których liczba zmniejsza się z każdą postawioną pułapką.

sang3

Oprócz rozbudowanego trybu strategicznego czeka na nas walka typowo zręcznościowa z trzeciej osoby. Na tym aspekcie niestety się nieco zawiodłem. Strzelanie nie należy do najlepszych, ale bardzo podoba mi się, że nasz bohater potrzebuje dużo czasu, żeby przeładować swoją broń. Do walki wręcz nie mam zarzutów, chociaż mogłaby być trochę mniej drewniana. Ważnym elementem rozgrywki jest pasek strachu. Zmniejsza się on, gdy przeciwnik przestaje się nas bać. Jeżeli pasek strachu zmniejszy się do końca, przeciwnik zaczyna nas atakować. Muszę przyznać, że bardzo spodobało mi się to rozwiązanie.

 Graficznie Artifice Studios również się nie popisało. Tekstury  nie wyglądają aż tak źle, ale niestety cała reszta wyszła bardzo przeciętnie. Na szczęście nie można tego powiedzieć o muzyce, która wyśmienicie podkreśla kanadyjski, mroźny klimat.

W Sang-Froid –  Tales Of Werewolves jak w większości nowszych gier, nie mogło zabraknąć drzewka umiejętności. Niczym się ono jednak nie wyróżnia wśród innych gier. (Po tym, co widziałem w Path Of Exile, żadna inna gra nie spełni moich oczekiwań co do drzewka umiejętności). Wszystkie te umiejętności są pasywne i tradycyjnie mogą polepszyć wytrzymałość naszej postaci, zwiększyć obrażenia broni, czy polepszyć wydajność pułapek. Wszystko, jak widać, jest na swoim miejscu.

sang2

Gra Sang-Froid – Tales Of Werewolves jest dość nietypowa. Z jednej strony musimy wykazać się umiejętnościami strategicznymi, a z drugiej – zręcznościowymi. Jest to bardzo ciekawe połączenie, a dobrym tego przykładem jest wspomniana wcześniej gra Orcs Must Die. Może gra nie powali Was na ziemie swoją grafiką, ale nie ma to znaczenia, bo nadrabia ona ciekawą fabułą, świetnym klimatem i niezłą ścieżką dźwiękową. Jeżeli chcecie się wciągnąć w wyśmienity klimat drwalów i mrocznych diabelskich stworzeń, ta gra jest dla Was!

Premiera gry już w marcu!

~Daniel Brkić 

ZALETY:
5
WADY: