V1ntage #2: Risk of Rain

Witam w piekle. Spodziewajcie się deszczu, setek potworów i śmierci. Wielu śmierci.

Risk of Rain to jedna z perełek wśród gier niezależnych, o której nigdy nie było zbyt głośno. Gra od trzyosobowego studia Hopoo Games a wydana przez Chucklefish (ci goście od Starbounda), oferuje dziesiątki godzin pixel artowej zadymy. Sporo biegamy, jeszcze więcej strzelamy, zbieramy przedmioty a z każdą minutą robi się coraz trudniej. Wszystko to w ładnym 2D z widokiem z boku. Sounds fun? Jest bardzo fun.

Risk of Rain: PostacieBiegnij, zabij, zgiń

Zanim zaczniemy rozgrywkę, wybieramy naszego rozbitka na niebezpiecznej planecie. Na początku dostępny jest tylko jeden – Commando – ale z mijającym w grze czasem i po kilku pierwszych zgonach zaczynamy odblokowywać kolejnych, aż do pełnej dziesiątki. Każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy i oferuje zupełnie inny styl grania. Gdy wybierzemy już naszego Robinsona, zostaje on rzucony na głębokie morze niekończącej się walki. Naszym celem jest przeżycie pojawiających się ciągle fal rozmaitych szkarad, odnalezienie teleportera i użycie go by dostać się na kolejny etap. Zanim jednak będzie to możliwe, musimy przetrwać kilkadziesiąt kolejnych sekund wzmożonej aktywności niemilców, wspartych jednym z kilkunastu możliwych bossów. W ten sposób musimy przebyć pięć kolejnych etapów (z czego drugi, trzeci i czwarty ma dwa losowo dobierane warianty) aż dostaniemy się na tytułowe Risk of Rain, słynące z tego iż nawet na najpotężniejszych maszynach ilość klatek na sekundę spadnie nam poniżej 30. Jeśli zaś chcemy, po piątym etapie dostajemy możliwość powrotu do poprzednich, by jeszcze bardziej dopakować swoją postać, nim zmierzymy się z ostatnim złem. Wszystko to pod presją czasu, gdyż co kilka minut spędzonych na zabijaniu piekielnych rzesz, poziom trudności wzrasta. A z każdym kolejnym „ticknięciem” potwory rosną w siłę, robi się ich więcej, a bossowie potrafią pojawić się bez konkretnego powodu. Jeśli zginiemy, zaczynamy od nowa. Nie ma przebacz.

Początki są skromne, i spokojne...
Początki są skromne, i spokojne…

Szata czyni człowieka

Po drodze wykorzystujemy pieniądze wypadające z każdego zabitego przeciwnika, by otwierać skrzynki, modlić się przy kapliczkach i kupować w sklepach przedmioty. I w tym leży cała magia Risk of Rain – narzędzi mordu jest mnóstwo, a zdobywając wcale nie takie proste achievementy, odblokowujemy następne. Tym sposobem, po rozpoczęciu nowej gry możemy trafić na nie spotkane dotąd znajdźki. Dzięki owym przedmiotom, nasza postać rośnie w siłę, by w końcu stać się morderczą maszyną zdolną do pokonania finalnego bossa. Niektóre z nich dają proste bonusy do statystyk, ale dużo więcej jest takich które wprowadzają ciekawe efekty do rozgrywki. Najczęściej nie mamy wpływu na to jaki przedmiot dostaniemy, ale czasami gdy szczęście nam sprzyja, trafi się nam seria, która nieoczekiwanie stworzy nam bardzo dobrze zgrany ekwipunek, mocno ułatwiający rozgrywkę. To właśnie dreszczyk emocji związany ze zdobywaniem kolejnych itemów i poczucie stawania się coraz silniejszym najbardziej zachęca do każdej kolejnej rozgrywki. Gdy już jesteśmy w stanie sprostać falom kilkudziesięciu zmierzających na nas potworów, przy akompaniamencie spektakularnych wybuchów, wyładowań elektrycznych i strzelających w niebo płomieni,  satysfakcja i radość z gry sięga sufitu.

Risk of Rain late game
… by po kilkudziesięciu minutach pokazać swoje prawdziwe oblicze.

W drużynie siła

Do tego wszystkiego dodajmy  coopa do czterech osób i mamy przepis na idealną zabawę na długie wieczory. Co prawda łączenie się czasami sprawia problemy a na późniejszych etapach gra zaczyna lagować, głównie przez ilość potworów jaka zaczyna się pojawiać na mapie. Nie jest to jednak na tyle częste by skutecznie utrudniać zabawę. A zabawa z przyjaciółmi rewanżuje jakiekolwiek problemy. Byle tylko się nie pokłócić o przedmioty, choć w tym przypadku możemy przed rozpoczęciem gry ustawić równomierną dystrybucję.

Damp Caverns - wybór redakcji na najbardziej nieprzyjazny poziom w grze
Damp Caverns – wybór redakcji na najbardziej nieprzyjazny poziom w grze

Słowo końcowe

Risk of Rain jest bardzo dobrym wyborem zarówno na krótkie jak i długie posiedzenia. Każda rozgrywka może potrwać od minuty do godziny, zależy to tylko od tego jak spektakularnie będziemy ginąć bądź rosnąć w siłę. Dzięki losowości przedmiotów i różnorodności postaci, do gry można wracać wielokrotnie, choć jak ze wszystkim i tutaj przychodzi moment znudzenia. Czysta przyjemność z zabijania setek tysięcy potworów sprawi jednak, że czas jaki grze poświęcimy nie będzie stracony.

Wojtek „Jacen Sunrider” Czajczyński

ZALETY:
5
WADY: