V1ntage: Hotline Miami

Zaniedbanie, grzech, skaza w delikatnej strukturze czasoprzestrzeni. Jak by tego nie nazywać fakt jest taki, że na 1ndieWorld nie ma recenzji Hotline Miami, które, jak wszyscy dobrze wiedzą, jest najlepszą grą niezależną jaka kiedykolwiek ujrzała światło dzienne. W tym miejscu jednak pojawia się rycerz na białym koniu (ja), niosąc ze sobą światło (cykl V1ntage, w którym to mogę swobodnie opisywać również kilkuletnie produkcje). Zaczynajmy zatem!

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=3HQshGnjpo0″]

Poznanie siebie wiąże się z poznaniem swoich czynów…*
Hotline Miami to pierwszy komercyjny projekt Jonatana „Cactusa” Söderströma i Dennisa Weddina, autorów Keyboard Drumset Fucking Werewolf, którzy to na potrzeby tej gry założyli studio Dennaton Games. W tworze tym dane jest nam pokierować poczynaniami seryjnego mordercy otrzymującego kolejne zlecenia poprzez tajemnicze wiadomości na automatycznej sekretarce.

HotlineGL_2014_11_30_16_08_31_234

… a ostatnio robiłeś bardzo złe rzeczy.
Pierwsze styczność z produkcją może przyprawić nas o Déjà vu. „Toż to wygląda jak GTA 1” chciałoby się zakrzyknąć, jednak po bliższym kontakcie z grą widać ogrom różnic. Przede wszystkim sterowanie, w przeciwieństwie do pierwszej części hitu Rockstara jest cholernie precyzyjne. Pozwala na zręczne lawirowanie pomiędzy oponentami i wymierzanie im stosownej kary za niecne występki (bo nasze działania w przeciwieństwie do ich są moralnie uzasadnione… no dobra, nie są – od samego początku nie wiadomo dlaczego główny bohater jest jaki jest…). Jeśli jesteśmy odpowiednio szybcy i skuteczni możemy zwiększyć ilość zdobywanych punktów łącząc egzekucje w najrozmaitsze kombinacje. A jeśli nie jesteśmy? Czeka nas śmierć. Wielokrotna. Giniemy bowiem równie łatwo co przeciwnicy (1 cios/strzał = 1 trup). Jednakże fakt, że odradzamy się niemal natychmiast sprawia, że nie tylko nie zostajemy wytrąceni z właściwego rytmu rozgrywki, ale też kolejne zgony ani trochę nie denerwują.

HotlineGL_2014_11_30_16_24_37_671

Jestem tu żeby powiedzieć Ci, jak zabijać ludzi
Hotline Miami od pierwszego kontaktu przeprowadza zmasowany atak na naszą psychikę. W menu głównym wita nas ogromny, świecący na różowo tytuł gry zapisany… po rosyjsku. A potem jest tylko mocniej. Fabuła przez prawie całą historię zadaje same pytania, nie udzielając na nie odpowiedzi, a czasami, w ramach bonusu podrzuca sprzeczne informacje. Mózg już teraz prosi o litość, a to dopiero początek. Wszystko potęguje się, gdy, po przejęciu kontroli nad naszą postacią, ruszamy wykonywać kolejne zlecenia. Dzieje się. Po podłodze walają się poucinane kończyny, a posoka leje się w dużych ilościach. Piskelowa przemoc jest tak brutalna, że przez to aż karykaturalna. Całość dopełniona zostaje przez wkręcającą się w umysł elektroniczną muzykę, która z zawrotną siłą pompuje w żyły gracza adrenalinę. Jest to jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych, z jakimi kiedykolwiek spotkałem się w grach , choć do moich ukochanych smyczków z Arcanum chyba im jeszcze troszkę brakuje. Jeśli pisze to człowiek, który gardzi elektroniczną muzą, to wiedzcie, że rzeczywiście musi być nieźle

HotlineGL_2014_11_30_16_06_45_593

Czy lubisz krzywdzić ludzi?
Zasady gry są proste. Ty musisz przeżyć, a reszta musi zginąć. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Okazuje się bowiem, że gra daje nam dość dużą swobodę w wyborze drogi do osiągnięcia celu. Możemy poczekać cicho za drzwiami, aż podejdzie do nas przeciwnik, zaryzykować i przebiec pod ostrzałem do strzelby, którą to zmasakrujemy wrogów, albo też wbiec „na Rambo” z kataną w łapach i zabawić się w niezwykle szybkie i niekoniecznie bezbolesne amputacje. A to tylko wierzchołek góry lodowej, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt obecności w grze mechaniki masek. Wybieramy sobie jedną na początku każdego poziomu i dzięki temu nasz protagonista dostaje jakąś unikatową zdolność. A to może przyjąć kulkę na klatę, a to zaczyna z nożem, a to staje się przyjacielem zwierząt i psy przestają zwracać uwagę na jego obecność. Do wyboru do koloru.

HotlineGL_2014_11_30_16_10_13_781

Od naszego ostatniego spotkania byłeś zapracowany jak pszczółka
Od chwili premiery Hotline Miami zdążyło się nieco zmienić. Grę milimetr po milimetrze przeniesiono na nowy silnik (pierwowzór, wciąż dostępny dla nabywców, powstał w Game Makerze), jednakże ani trochę nie zmieniło to rozgrywki. Wpłynęło za to na stabilność (nie oszukujmy się, o silniku Game Makera można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest dobrze zoptymalizowany). I tak jak w oryginale zdarzały mi się sporadyczne, spowodowane nie wiadomo czym spadki płynności (tak, wiem, mój komputer ma moc obliczeniową dwóch ziemniaków, ale przez większość rozgrywki cieszyłem się 60 klatkami na sekundę), tak tutaj ten problem nie występuje. Zmianom nie uległa również oprawa graficzna, która, podobnie jak dźwiękowa, jest prześwietna. Gra wygląda trochę tak jakby GTA I przeportowano z pierwszego PlayStation na SNES-a. Mówiąc krótko: pikseloza, ale bardzo urokliwa. Wszystko jest tak szczegółowe, jak tylko pozwalała na to konwencja, a oglądanie efektów przerabiania przeciwników na krwawą potrawkę to orgia dla zmysłów fanów starych gier.

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=2o9SUPgyZRY”]

Mógłbym napisać jeszcze wiele o tej grze, ale po co, skoro wszystko to mogę zawrzeć w jednym słowie: kocham.

 

*Wszystkie śródtytuły to cytaty z gry.

ZALETY:
5
WADY: