Victor Vran – Recenzja

Mroczna kraina, księżniczka oraz garść łowców potworów. Ten ponury klimat rodem z książek fantasy to podstawa dobrej gry RPG. W nasze ręce wpadł tym razem Victor Vran – niezależna gra action RPG, która powoli zdobywa sławę na całym świecie. Czy zabójczy łowca podbił również moje serce? Czy niezależne eRPeGi mają jakiekolwiek szanse w starciu z topowymi tytułami?

Na Victora czekałem już od jakiegoś czasu, bowiem nie mogłem się doczekać gry tak łudząco podobnej do Van Helsinga. Cały czas miałem wrażenie, że będzie to nieudolny gniot, starający się upodobnić do legendy action erpegów. Spotkała mnie tu spora niespodzianka, lecz nie obyło się bez mniejszych i większych wpadek, o czym opowiem na końcu. Na razie pozachwycajmy się przez chwilę tą fascynującą produkcją studia Haemimont Games, odpowiedzialnego za produkcje takie jak: seria Tropico, czy też Omerta: City of Gangsters. Nigdy nie spodziewałem się, że Ci państwo zrobią coś tak dobrego. Od razu jednak zaznaczam, że Victor Vran nie jest grą idealną i daleko mu do produkcji z górnej półki.

2015-07-31_00001

Z czym to się je? Otóż najlepiej zabrać się za tę produkcję z pomocą klawiatury i myszy, jak przystoi w grach tego gatunku. Deweloper dał nam również możliwość sterowania gamepadem oraz samą myszką, lecz stanowczo nie polecam żadnego z tych rozwiązań. Dlaczego zacząłem od takiego banału? Odpowiedź jest prosta: przed nami jeszcze wiele, wiele, ciekawostek i rzeczy naprawdę ważnych!

2015-07-31_00007

Victor Vran (nie mylić z Van Helsingiem), to tajemniczy łowca potworów, który wybiera się na poszukiwania swego przyjaciela po fachu do Zagarovii. Jak się szybko okazuje, miasto zostało przeklęte i opętane przez monstra nie z tego świata. Victor szybko odkrywa, że coś jest nie tak, ponieważ znajduje w mieście wiele ciał innych łowców. Coś ściągało ich tam, a następnie zabijało z zimną krwią. Nasz bohater niemal od razu wpada na trop jakiegoś szwindlu i rozpoczyna swoje śledztwo. Co odkryje? To już pozostawiam Wam, moi kochani.

Nasz kochany Victor nie posiada przypisanej klasy, co znacznie rozszerza pole do popisu. Gracz może dowolnie dobierać broń, a co za tym idzie, swój unikalny styl gry. Wszystko to zależy oczywiście od statystyk podnoszonych broni, których tak a propos jest naprawdę multum. Można podzielić je ze względu na rodzaj, tak więc mamy kolejno: miecze, kosy, rapiery, młoty, strzelby i ręczne moździerze. Każdy z wymienionych gatunków broni posiada dany zestaw umiejętności, przypisanych domyślnie pod klawiszami Q oraz E. Nie myślcie, że cały arsenał składa się tylko z tych sześciu przedmiotów! Wszystkie te rzeczy posiadają ogromną ilość wariacji, które z kolei modyfikują zadawane obrażenia, efekty uderzeń, oraz wiele innych statystyk. Ponadto, Victor Vran był stworzony z myślą o ponownym przechodzeniu, bowiem cały loot jest generowany losowo. Do tego, nasz protagonista potrafi używać bomb, których jest równie dużo, co broni białej.

2015-08-01_00004

Oprócz bogatego arsenału przeróżnego rodzaju oręża, Victor posiada demoniczne zdolności, które również przydają się w walce. Niestety ich pochodzenia Wam nie zdradzę, by nie zaspojlować fabuły, ale warto zwrócić na ten element uwagę w przerwie między siekaniem przeciwników. Wracając do wspomnianych umiejętności, Victor znajduje je po zabiciu minibossów, a czasem zwykłych przeciwników. Mówiąc „znajduje zdolności” miałem na myśli odpowiednie karty, które gracz może umieścić w dwóch slotach (domyślnie na klawiaturze 3 i 4). Są one całkiem potężne, jednak nie możemy włączać ich na okrągło przy każdej byle okazji. Aby je aktywować, musimy zebrać odpowiednią ilość mocy, generowanej podczas zadawania uderzeń. Kiedy żółty pasek wypełni się w stu procentach, możemy odpalać demoniczne siły naszego herosa.

Zapomniałbym powiedzieć o niemal najważniejszej rzeczy – level upowaniu Victora. W trakcie walki, jak to zwykle bywa, gracz zdobywa punkty doświadczenia, które przekładają się na zdobywanie wyższych poziomów. Niby nic ważnego, ponieważ na początku wspomniałem o braku przypisanej klasy postaci, więc jak tu rozwijać skille? Otóż twórcy wpadli na niezły pomysł – w tej produkcji nie znajdziemy typowego drzewka umiejętności, lecz jedynie sloty na karty rozwoju. Początkowo możemy za nie ekwipować jedynie dwie o niskiej wartości, lecz wraz ze wzrostem poziomu bohatera ilość kart możliwych do aktywacji wzrośnie do maksymalnie trzech (wzrasta również tolerancja wartości kart).

2015-07-31_00009

Skoro mamy już za sobą omówionego Vrana, możemy zająć się jego licznymi wrogami. Typy przeciwników są bardzo zróżnicowane oraz jest ich całkiem sporo. Początkowo gracz nie jest rzucany na głęboką wodę i mamy okazję walczyć jedynie z maleńkimi pajączkami, które całkiem przyjemnie rozpaćkują się pod naszym mieczem. Stopniowo poziom trudności rośnie, przez co gra coraz mocniej wciąga.  Po pajączkach pojawiają się tzw. esencje, czyli wrogo nastawione kulki, posiadające dwie fazy życia. Kiedy wyzerujemy im pasek HP, potwór zmieni  swą postać na trzy mniejsze kulki, tym razem już mniej groźne. Oprócz pająków i esencji, w grze znajdziemy również hordy: szkieletów przeróżnego rodzaju (chyba ze 3-4 rodzaje), wampirów (też przynajmniej dwa rodzaje), duchów oraz innych cudacznych istot. Jak widzicie sami, jest co zabijać!

Świat gry został podzielony na poszczególne poziomy, do których możemy dostać się na dwa sposoby: albo bezpośrednio przechodząc przez wrota (dłuższa metoda, bowiem wymaga ona czasem przejścia przez kilka leveli pod rząd) albo dzięki naszej bazie wypadowej, którą jest w tym wypadku zamek królewski. W nim znajdziemy mapę świata, umożliwiającą prawdziwe fast travele. O tym, co jeszcze można znaleźć w warowni, opowiem później. Teraz skupmy się na konstrukcji poziomów. Każda odwiedzona przez nas lokacja posiada kilka zadań pobocznych, za których wykonanie Victor otrzymuje pieniądze oraz punkty doświadczenia. Zwykle polegają one na zabiciu określonej ilości potworów w stosunkowo krótkim czasie lub zabiciu kilku minibossów.

2015-07-31_00003

Dodatkową frajdą dla fanów gatunku hack’n’slash, jaki reprezentuje oczywiście recenzowana gra, twórcy przygotowali dodatkowy system wyzwań. Przyznam, że są one dość hardcore’owe i zwykły śmiertelnik raczej się do nich nie przekona. Jednak jak na porządnego recenzenta przystało, postanowiłem się spróbować i w tej części rozgrywki. Wyzwania dostępne są dla gracza dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu doświadczenia, dlatego nie dziwcie się, jeśli na początku ich nie odnajdziecie. Dopiero kiedy zdobyłem bodajże 15 lvl, na każdej planszy mogłem włączyć dane wyzwania. Na czym owy widz polega? Otóż są to utrudnienia rozgrywki, np. nasz bohater zbiera cały czas obrażenia, jednak jak wiadomo praca procentuje, dlatego Victor dostaje w zamian więcej XP lub pieniędzy.

2015-08-01_00002

Cały czas przez moją recenzję przewija się słówko „pieniądze”, jednak dotychczas nie wspomniałem, jak można je wykorzystać. Zatem, w grze istnieje sklep z bronią (a nawet dwa) i wyposażeniem dodatkowym. Znaleźć je możemy w zamku królewskim, jednak stanowczo odradzam kupowanie tam oręża! Jest ono nieopłacalnie drogie, a, uwierzcie mi, najlepszą broń da się zlootować z poległych przeciwników. Na początku wspomniałem o pewnych minusach gry. Wśród nich znajdzie się właśnie system sprzedaży, który jest stanowczo źle zbalansowany, mimo wszystko to naprawdę niewielka niedogodność. Skoro już mowa o zamku królewskim, to warto wspomnieć, co jeszcze się w nim znajduje. Bohater może udać się do warowni nie tylko na zakupy, ale i w celu odłożenia zbędnego ekwipunku w bezpiecznym miejscu. Tutaj właśnie przydarzyła się mi dość dziwna rzecz – na poprzednim zapisie gry zostawiłem w skrzyni kilka ciekawych broni, kiedy jednak zaczynałem przygodę od nowa, miałem dostęp do tamtych przedmiotów. Czyżby to jakiś exploit?

2015-08-01_00003

To jeszcze nie wszystko, bo przecież nie wspomniałem o trybie online! Jest to czteroosobowy tryb kooperacji, dzięki któremu razem z przyjaciółmi możemy wykonywać zadania poboczne i inne dodatkowe wyzywania. Niestety nie udało mi się go w pełni przetestować, jednak liczę na to, że w najbliższym czasie twórcy wypuszczą obiecywany update z lokalnym co-opem!

Tyle by było słodzenia, przejdźmy jednak do kilku poważniejszych mankamentów tej zacnej produkcji. Na pierwszy rzut oka, widać nieco przestarzałą oprawę graficzną, tekstury terenów wyglądają dość archaicznie, modele przeciwników z resztą też. Jednak nie to zabolało mnie najbardziej, bo przecież kto się będzie czepiał takich drobnostek, zwłaszcza przy rzucie izometrycznym? Najgorsze dopiero miało nadejść – dramatyczne spadki FPSów. Nie da się przecież miażdżyć przeciwników, gdy nagle z 60 klatek robi się 30 (a momentami nawet mniej). Zanim rzucicie się mi do gardła, powiem, że to nie problem z moim blaszakiem, ponieważ posiadam GTX’a 970 i procek czterordzeniowy. Dlaczego więc podstarzała oprawa tak się dusi? To pytanie mógłbym zadać deweloperom…

2015-07-31_00006

Kolejnymi kwestiami, które z wielką chęcią poruszyłbym przy spotkaniu z dewami, byłyby: „Dlaczego mój save uległ uszkodzeniu w trakcie gry?” i „Dlaczego nic z tym nie da się zrobić?”. Tak kochani: swą przygodę musiałem rozpocząć ponownie, choć było mi niezmiernie przykro tracić tak bogato wyposażoną postać, z całkiem mocnym zestawem umiejętności, zwłaszcza po przejściu około 75% całej przygody…

Bardzo dawno nie grałem w hack’n’slashe, przez co lekko bałem się wracać do tego gatunku gier. Świat dawno o nim zapomniał i nie tworzy się już takich tytułów jak Victor Vran, Van Helsing czy Diablo. Dlatego też w tej recenzji znajdziecie dużo mojego sentymentu, lecz mam nadzieję, że nie przeszkodził on Wam w odbiorze. Gdyby odstawić go na bok, moja opinia nie zmieniłaby się. Victor Vran to produkcja ze średniej półki, jednak wyróżnia się ona na tle innych przedstawicieli tej klasy. Świetna mechanika i dobre animacje walki sprawiają, że w tę produkcję można by grać bez przerwy. Miejmy nadzieję, że zapowiedziane przez twórców darmowe DLC jeszcze bardziej rozwiną rozgrywkę oraz że nadchodzące update’y naprawią błędy występujące nadal w wersji 2.0. A, i oczywiście czekam na lokalny co-op!

ZALETY:
5
WADY: