Voidspire Tactics, czyli niezauważona perełka

Mnóstwo walki i eksploracji, niestandardowy setting fantasy, w którym dla odmiany nie roi się od elfów i orków, a wszystko to przy całkiem przyjemnej muzyce i trochę mniej atrakcyjnej grafice – Voidspire Tactics jest naprawdę dopracowanym tytułem, po który szczególnie powinni sięgnąć fani gatunku. Dlaczego więc tak bardzo o nim cicho?

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę – tak też zaczynamy przygodę z Voidspire Tactics. Mamy cztery rasy do wyboru, a ponieważ nie lubię się ograniczać, w moim zespole znalazło się po jednym przedstawicielu każnej z nich. W świat gry wyruszyłam więc z Krzysztofem, wężołakiem-wojownikiem, który okazał się być największym twardzielem w zespole, Jędrzejem, człowiekiem o zapędach czarnoksięskich i wyglądzie podobnym do Doc Oca, Sebą, tajemniczym stworzeniem bez twarzy ,który to okazał się lubować w rzucaniu fireballi, oraz Bożeną – humanoidalnym kotem-łotrzykiem miotającym w przeciwników kamieniami. Dobra drużyna, niejeden stoczyliśmy bój.

vt3

Voidspire Tactics, stworzona przez jednoosobowe studio Rad Codex, jest tytułem bardzo solidnym. Mamy tu do czynienia z dopracowanym turowym erpegiem. Najbardziej wyróżnia się system walki – jest fantastycznie dopracowany i sprawia mnóstwo frajdy. Warto pościwięcić trochę więcej uwagi kompletowaniu drużyny drużyny, gdyż to od niej zależy, jak będą wyglądały nasze starcia. Postacie można zbalansować tak, by odpowiadały naszym osobistym preferencjom – w moim przypadku Krzysztof i Jędrzej stanowili pierwszy front, z Bożeną i Sebą trzymającymi się z tyłu zapewniającymi pomocne kamienie i buffy. Nie zawsze moja taktyka się sprawdzała, przeciwnicy lubią zaskakiwać nowymi umiejętnościami i formacjami. Różnorodne i rozbudowane możliwości rozwoju postaci pozwalają jednak nam być w mairę przygotowanym na wszystko, no chyba, że za wsześnie zapuścimy się w najciemniejsze zakamarki mapy. Stado małych pajączków powoli i bezlitośnie rozgramiających twoją drużynę potrafi zadziałać jak kubeł zimnej wody na rozochoconych eksploratorów.

vt4

Sama eksploracja też sprawia mnóstwo frajdy. Mamy zniszczalne ściany, podobnie jak w Zeldzie, warto więc nosić ze sobą młot na tę okazję. Dosyć często napotykamy lokacje, w których potrzeba nam jakiegoś specyficznego narzędzia, warto więc uzbroić się w kilka z nich po drodze. Świat roi się od sekretów, tajnych przejść i lokalizacji, do których jesteśmy w stanie dotrzeć jedynie jeśli posiadamy jakąś konkretną umiejęność, na przykład należy zamrozić wodę w jeziorze aby przedostać się na drugą stronę. Przez cały ten czas ani razu nie mamy wrażenia że jesteśmy prowadzeni za rękę, gra pozwala, a nawet wymaga samodzielności.

Jeśli do czegoś można się przyczepić, to do grafiki. Jest to bardzo uproszczony pixel art, momentami trochę za bardzo. Jako, że gra posiada otwarty świat, warto, żeby był różnorodny i zachęcał do dalszej eksploracji. Niestety, w tym aspekcie widać, że osoba robiąca grę jest przede wszystkim programistą – mechanicznie wszystko jest cacy, graficznie nie powala na kolana. Z drugiej strony, przynamniej nie jest pretensjonalnie, a skromny wygląd i tak kryje ciekawe wnętrze.

vt2

Fabularnie tytuł również czasami kuleje. Znowu widać, że nie poświęcono jej tyle uwagi, co mechanice. Historia jest trochę na drugim planie, czasem kompletnie “tracimy ją z oczu”, rzucając się w wir eksploracji. Nie przeszkadza to jednak za bardzo, możemy się przynajmniej skupić na tym, co sprawia frajdę w grze. Ponadto, w Voidspire nie brakuje zabawnych momentów – polecam chociażby wizytę u sprzedawcy butelek zaraz na początku rozgrywki. Generalnie, warto rozmawiać z enpecami, dialogi są bardzo sympatycznie napisane i roją się od mniej lub bardziej oczywistych żartów i gagów.

Muzyka jest 8-bitowa i całkiem przyjemna. Nie wzbudziła u mnie odruchu wyłączenia dźwięku i puszczenia czegoś innego w tle, jak to zazwyczaj bywa przy tego typu tytułach. Nie zwraca specjalnie uwagi, jest po prostu dobrze dobranym elementem rozgrywki, pozytywnie wpływającym na nastrój tytułu. Za to należy się plus.

Voidspire Tactics jest póki co niedocenioną perełką wśród niezależnych turowych erpegów. Grafika i fabuła niezbyt się wyróżniają, jednak też nie stanowią poważnej wady. Mechanicznie niemal bez zarzutu, gra niesamowicie wciąga na długie godziny. Niestety, jest dosyć krótka, i pozostawia nas z niezaspokojonym apetytem na więcej.