Wielki Halloweenowy Przegląd Indyków cz.4

Przeczytaj część 1 WSTĘP i ZOMBIE
Przeczytaj część 2 DUCHY i KREW
Przeczytaj część 3 UPIORNE WAKACJE i SPIS WSZYSTKICH POTWORÓW

NA WŁASNE OCZY

Outlast

Outlast

Czytając poprzednie części można dojść do wniosku, że bał się indyk niedzieli, ale nawet ta dekapitacja w sobotę nie była straszna. Czyżby gry niezależne świeciły oryginalnym podejściem do tematu oraz w kwestii zabawy konwencją, a nie potrafiły porządnie przerazić? Otóż potrafią, nie ma się czego bać. To znaczy jest się czego bać, więc… to znaczy, no…. nieważne. Ważne, że wybiła północ, czas na prawdziwy horror i inne abry-makabry.

Amnesia: The Dark Descent

Amnesia: The Dark Descent

Jakiego gracza najłatwiej przestraszyć? Takiego, który się wczuł. Ów stan najlepiej osiągnąć poprzez podanie akcji z perspektywy pierwszej osoby. Wtedy nieważne, czy eksplorujemy stare zamczysko z Amnesii, czy prowadzimy dziennikarskie śledztwo w tajemniczym zakładzie psychiatrycznym, gdzie umiejscowiony jest Outlast. Wystarczy, że jest ciemno, a cisza zdaje się głośniejsza od bomb. Dodając do tego zagrożenie, które jest tyleż realne, co niewidoczne, otrzymamy interaktywny program wywołujący zawał serca (Slender). Strach jednak ma to do siebie, że powoduje paraliż albo chęć ucieczki, potrzeba więc czegoś pchającego gracza w głąb koszmarów. Zachęceniem do pozostania przed monitorem może być ciekawa fabuła i multum zakończeń. A jak jeszcze gra jest za darmo, jak ma to miejsce z Cry of Fear, to warto przynajmniej spróbować.

Slender: The Arrival

Slender: The Arrival

Oczywiście mówimy o indykach więc nie może zabraknąć jakiejś oryginalnej mechaniki, jak na przykład mruganie oczami. Bardziej zabawne i dziwne niż straszne? Nie w momencie, gdy poluje na Ciebie betonowa figura poruszająca się tylko wtedy, gdy nie patrzysz (i druga działająca na odwrót), co ma miejsce w SCP Containment Breach.

SCP1

SCP Containment Breach

STRACH MA WIELKIE PIKSELE

Okazuje się, że strach nie jest wybrednym modnisiem. Owszem, lubi skrywać się wśród wysokiej jakości cieni potraktowanych 16-krotnym aliasingiem oraz pomiędzy dynamicznie oświetlonymi budynkami, które mają trylion wielokątów i tekstury najwyższej rozdzielczości. Jednak równie chętnie lubi drzemać w rozpikselowanych światach. Ich niewyraźność jest dla niego narzędziem do nękania umysłów graczy, na dodatek zdaje się to być narzędzie równie skuteczne, co stara, dobra ciemność.Ważne jest też świetne udźwiękowienie, bo nic tak nie wywołuje dreszczy strachu jak upiornie skrzypiące drzwi, fałszujący patefon oraz sapanie i jęki dobiegające nie wiadomo skąd. Zwłaszcza jak to „nie wiadomo” wydaje się znajdować za naszymi plecami niezależnie od tego, jak się ustawimy.

last door 4

The Last Door

Po spełnieniu powyższych warunków zostaje tylko trzymająca w napięciu fabuła i możemy spokojnie usiąść w fotelu, by jedną ręką liczyć kasę, a drugą wrzucać do kominka listy z oskarżeniami o próbę zabójstwa poprzez wywołanie zawału. Taki tryb życia mogliby prowadzić Hiszpanie z the game kitchen, gdyby nie to, że bez ustanku pracują nad kolejnymi epizodami niesamowitego The Last Door. Nie dość, że gra jest świetnym point ‚n clickiem, który kapie od nawiązań do klasyków literatury grozy takich jak Lovecraft czy Poe, to jeszcze potrafi wystraszyć nie na żarty trzymając w napięciu do samego końca odcinka. Koniec zawsze zostawia z poszarpanymi nerwami i apetytem na więcej. A na stronie twórców cały pierwszy, czteroodcinkowy sezon można poznać za darmo!

Home

Home

Na dobrą sprawę, by porządnie kogoś przestraszyć wystarczy jedna osoba. Wie o tym ten, kto atakował kiedyś kogoś niespodziewanym „BU!” wyprowadzonym zza winkla oraz każdy szanujący się psychopata. W indykowym światku wspaniałym przykładem potwierdzającym siłę jednostki są Benjamin Rivers i Jasper Byrne. Pierwszy udowadnia to w Home, gdzie próbując wrócić do domu głównego bohatera przyjdzie nam przebrnąć przez kilka naprawdę niepokojących miejscówek i przy okazji poznać równie mroczną historię. O wielu jej szczegółach sami będziemy mogli zadecydować, co z kolei sprawi, że koniec rozgrywki postawi kilka znaków zapytania kuszących do rozpoczęcia gry od nowa.

Lone Survivor

Lone Survivor

W Lone Survivor autorstwa Jaspera Byrne’a również jest parę zakończeń, jednak na tym i na pikselartowej grafice podobieństwa się kończą. W przeciwieństwie do realistycznego fabularnie Home’a, w tutejszym mieście opanowanym zarazą dzieją się cuda na kiju. Są to niesamowitości prawdziwie przerażającej natury, że wspomnę tylko o dziwnych, kukłopodobnych potworach i hotelowych korytarzach pokrytych jakby żywą tkanką. Przewijające się w komentarzach i na forach skojarzenia z Silent Hill, zdają się być najlepszą rekomendacją.

Claire

Claire

Home, Lone Survivor, a także Claire są grami przedstawiającymi opowieść w formie dwuwymiarowej platformówki. Tytułowa bohaterka tej ostatniej, tak jak poprzednicy, ze skakaniem jest na bakier, jednak również przeżywa straszny dramat. Jej świat się wynaturzył i pociemniał, mrok próbuje ją dorwać i ciężko idzie jej powstrzymywanie się od paniki. Do spółki ze swym owczarkiem niemieckim musi jednak stawić czoła ciemności oraz poprzez prowadzenie rozmów uratować paru NPC-ów. W jakim stopniu to się uda i czy w ogóle będzie to można nazwać sukcesem? Tego dowiedzą się najwytrwalsi i najodważniejsi.

Link: część 5 KOSMOS, STRACH PO POLSKU i KOSZMAR DZIECIŃSTWA

Maciej Ejsymont

Autor: Maciej Ejsymont

Fan starych kreskówek i niezdrowego żarcia. Na co dzień piąty rok udaje, że studiuje informatykę. Uwielbia dobre książki i widowiskowe filmy w hurtowych ilościach. Komiksy raczej europejskie, ale to Spider-Man i Iron Man są głównymi wzorami do naśladowania. Jak dorośnie, zostanie Indianą Jonesem. Marzy o pokoju na świecie i powieszeniu na ścianie repliki 1:1 legendarnego Soul Reavera. Weapon of choice: floret (bo nic cięższego nie uniesie). Kocha gry niezależnie od platformy, kompletnie nie umie się ścigać i nie ogarnia strategii. W konsolowej wojnie kibicuje Nintendo. Sympatie SF wyraża słowami: „may the force long live and prosper with you”.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3