Wizualna orgia z wąsem – Leo’s Fortune – HD Edition

Motyw drogi występuje w grach dość pospolicie. Najczęściej podróżujemy z bohaterami w poszukiwaniu zaginionej lub porwanej wybranki serca, ewentualnie chcąc odnaleźć rozwiązanie jakiegoś kryminalnego wątku. Rzadko jednak rzucamy dosłownie wszystko i udajemy się czym prędzej za naszym własnym, zaginionym czy skradzionym skarbem. Leo’s Fortune – HD Edition przedstawia nam właśnie ten ostatni scenariusz, zachwycając przy tym przepiękną, zjawiskową oprawą wizualną.

Sama gra jest portem z urządzeń mobilnych i przyznać muszę, że aż do momentu debiutu na pecetach, nie wiedziałem w ogóle o jej istnieniu. I mimo że jestem na ogół przeciwnikiem tworzenia tego typu konwersji, cieszę się, że akurat ta produkcja odnalazła swoje zasłużone miejsce na platformie Steam, nie tylko ze względu na wyjątkowo przyjemną, casualową atmosferę – będącą jakże potrzebną odskocznią od poważniejszych tytułów – ale również fakt, że to jeden z najładniejszych puzzle-platformerów jaki kiedykolwiek widziałem.

Leo's Fortune - HD Edition

To właśnie techniczna strona Leo’s Fortune – HD Edition rzuca się w oczy przy pierwszym kontakcie z programem. Szczegółowe, ręcznie zaprojektowane i pieczołowicie stworzone elementy powodowały, że co jakiś czas autentycznie przystawałem w podróży na kilka sekund i z zapartym tchem podziwiałem kunszt grafików za tę grę odpowiedzialnych. Nie ma różnicy, czy akurat przemierzamy piracki port, górskie kopalnie czy egzotyczne, starożytne rejony pustynne, każdy detal dopracowany jest do perfekcji i wręcz emanuje wyjątkowym charakterem. W dodatku recenzowany tytuł bez najmniejszych problemów śmiga na zintegrowanej karcie graficznej, dzięki czemu niemal każdy gracz może śmiało po Leo’s Fortune – HD Edition sięgnąć. Całość zaś dopełnia baśniowy soundtrack, który porównałbym nastrojem i stylem do kultowego już Trine. Całkiem nieźle.

Kiedy już ochłoniemy po audiowizualnej orgii, warto skoncentrować się na samym systemie rozgrywki, którego założenia są niezwykle proste i dość typowe dla reprezentowanego gatunku. Omijając kolejne pułapki, działające w oparciu o prawa fizyki, przejść musimy od punktu A do punktu B. W praktyce funkcjonuje to bardzo poprawnie – nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa na temat logiczno-zręcznościowych zasadzek, bowiem ich różnorodność, i niejednokrotnie także skomplikowanie, zadowolą raczej wszystkich graczy, bez względu na wiek.

Leo's Fortune - HD Edition

Podkreślić trzeba, że poziom trudności kolejnych przeszkód – czy to w postaci zaawansowanych mechanizmów, czy to utrudniającego poruszanie się wiatru, czy w końcu najprostszych nawet kolców – w niezwykle przyjemny sposób rośnie z każdym etapem. Czytałem opinie, że na platformach mobilnych również i najmłodsi gracze nie mają większych problemów z ukończeniem przygody tytułowego Leo, co jednak nie oznacza, że gra przechodzi się sama. Kilkanaście „zejść” w przeciągu kilku minut na końcowych planszach to tutaj standard.

Sterowanie opiera się tylko i wyłącznie o klawisze kierunkowe oraz skakanie z opcjonalnym, jakby to ująć, nadęciem się pluszowego ciała Leo, co umożliwia kontrolowane opadanie w powietrzu i szybkie wynurzanie się pod wodą. Największe obawy w stosunku do portów z platform mobilnych miewam zawsze w związku z przeniesieniem precyzyjnego sterowania na typowy zestaw komputerowy, czyli mysz i klawiaturę. I mimo że na ogół jest całkiem nieźle, to jednak można wyczuć po kilkunastu minutach, że mamy do czynienia tylko i wyłącznie z konwersją. Niejednokrotnie postać Leo nie dostosowywała się do moich komend, co często kończyło się niezawinioną przeze mnie śmiercią. Na szczęście, przy jakimkolwiek niepowodzeniu powtarzamy jedynie kilka bądź kilkanaście sekund rozgrywki, dzięki czemu nie jest to aż tak frustrujące.

Leo's Fortune - HD Edition

Charakterystyczna postać głównego bohatera zasługuje moim zdaniem na kilka słów. Przyznać muszę, że produkcje kierowane przede wszystkim do najmłodszych graczy nie przemawiają do mnie swoim designem, doborem protagonisty czy jego intencjami. W przypadku Leo’s Fortune było jednak zupełnie na odwrót – pluszowa kulka z wąsem, którego nie powstydziłby się nawet sam Naczelnik Piłsudski, obdarzona ciepłym, wiekowym głosem z nietypowym akcentem, głośno ciesząca się po przejściu bardziej zaawansowanych przeszkód, już od pierwszych minut zyskała moją sympatię. Przyznać trzeba, że trudno tak zabawnej kreacji nie polubić.

Podróż w poszukiwaniu skradzionego skarbu naszego milusińskiego, podzielona na dwadzieścia poziomów, zajęła mi dwie i pół godziny, co jest wynikiem dość przeciętnym jak na produkcję tego typu. Co prawda stara się ona zatrzymać przy sobie graczy na dłużej dzięki systemowi gwiazdek, przydzielanych po bezbłędnym ukończeniu danego etapu czy zmieszczeniu się w określonych ramach czasowych, jak również za pomocą odblokowywanego po pierwszym przejściu gry trybu hardkorowego z jednym życiem na całą przygodę, ale Leo’s Fortune w wersji pecetowej to produkcja raczej na jeden raz… o ile nie chcemy po raz kolejny podziwiać kunsztu grafików. Jestem jednak skłonny wyjść z tezą, że być może z braku konkurencji na rynku lub zwykłej, codziennej nudy w komunikacji miejskiej, edycja mobilna jest w stanie zainteresować gracza na dłużej.

Leo's Fortune - HD Edition

Nie ulega żadnym wątpliwościom, że Leo’s Fortune – HD Edition to jeden z najładniejszych puzzle-platformerów z jakim miałem do czynienia, który jednocześnie jest w stanie wciągnąć nawet najbardziej zaprawionych w boju graczy pomysłowymi, zróżnicowanymi, logiczno-zręcznościowymi pułapkami i wyjątkowo zabawną kreacją tytułowego bohatera. Moim zdaniem warto zapoznać się z grą jak najszybciej, o ile oczywiście nie mieliście z nią już wcześniej do czynienia w wersji mobilnej.