Z Dzikiego Zachodu na Koniec Świata i jeszcze dalej! Gunman Clive 2

Mija drugi dzień od kiedy Gunman Clive 2 autorstwa Horberg Productions ukazał mym oczom napisy końcowe. Chciałem napisać recenzję poziomem dorównującą tej grze, ale nie oszukujmy się, dzieł tego kalibru nie tworzy się „od tak”. Bo Gunman Clive 2, moi mili, to prawdziwe arcydzieło.

gc21

DZIKI ZACHÓD JAKIEGO NIE ZNACIE

Po kliknięciu w przycisk start i wybraniu postaci (tytułowy bohater, panienka w sukni działającej jak spadochron i indiański wódz, który zamiast rewolweru używa dzidy) trafiamy do rysunkowego świata pełnego konturów i kowbojów. Do wtóru dźwięków przywodzących bardziej dyskotekę w klimatach italo-disco niż przygodę na dzikim zachodzie skaczemy pomiędzy płonącymi elementami lokalnej architektury, strzelamy do wrogów i omijamy ich pociski. Nuuuuud… Jak to robot? Co tu robi robot? Ale fajnie!

gc22

Tak, są roboty, i, zanim zdążymy się z nimi oswoić, gra najprawdopodobniej zaskoczy nas czymś innym. Bo tego, co tu się dzieje, jeszcze nigdzie nie grali. Są samuraje i ucieczka przed wielkim shurikenem na grzbiecie pandy. Wielkie stalowe kółko pełne ostrych zębów przechodzi jak przez masło przez pędy bambusa, które my musimy przeskakiwać w tej orientalnej wersji rodeo. Jest też jazda na koniu (lepsza niż w Assassin’s Creed) gdzie musimy przeskakiwać kłody, strzelać do mijanych wrogów i uważać na… kangury! A to tylko najbardziej standardowe rzeczy. Jako, że dużą siłą tej imprezy jest element zaskoczenia, czuję pewien opór przed zdradzeniem Państwu wszystkich atrakcji. Także, jeśli ktoś lubi niespodzianki, temu serdecznie polecam, to najlepsza gra tego roku. Proponuję tym samym zaopatrzyć się w arcydzieło Horberg Productions jak najszybciej i absolutnie dalej nie czytać. Okej, dłużej nie wytrzymam.

gc23

UWAGA, TU ZNAJDUJE SIĘ MASSIVE SPOILER. ALERT, ACHTUNG, WNIMANJE*

Gdy już wydaje się, że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć, pojawiają się… uwaga… proszę o werble… dinozaury! Tak, ten western posiada ogromne ilości prastarych gadów. Poza skakaniem po głowach i ogonach diplodoków w programie jest też przejażdżka rozwścieczonym triceratopsem. Po niej, dosiadając rączego pterodaktyla, wzbijemy się w przestworza, by ponad chmurami strzelać do wszystkiego co się rusza i z gracją godną Luke’a Skywalkera w X-Wingu omijać lasery. Potem już tylko lądowanie w podniebnej fortecy i finałowa walka w stylu Shadow of the Colossus. WOW.

gc28

KONIEC SPOILERA

gc25

WIR WSPANIAŁOŚCI

Siła Gunman Clive 2 leży nie tylko w najbardziej pokręconych pomysłach wszechczasów. To także ciekawie skonstruowane etapy, stawiające przed graczem naprawdę zróżnicowane wyzwania. Są ruchome platformy, zmiany grawitacji, walki z ciekawymi bossami i zmiany perspektywy. Absolutnie nie ma chwili na nudę, ani szans na popadnięcie w rutynę. Dodatkowo, każdy etap jest krótki, co podkreślane jest wyświetleniem czasu, jaki potrzebowaliśmy na przejście (najczęściej około 100 sekund). To z kolei wykształca bardzo silny syndrom „jeszcze tylko jednej planszy” sprawiając (do wtóru z ciekawością, co nas jeszcze zaskoczy),  że od gry naprawdę ciężko jest się oderwać.

gc26

Gunman Clive 2 to wyśmienite rozwinięcie wspaniałej części pierwszej i gdyby nie uśmiech losu, jakim był zaszczyt przydzielenia mi tej gry do recenzji, nie licząc się z kosztami nabyłbym ją zarówno w wersji komputerowej jak i na 3DSa, żeby móc się nią bawić zawsze i wszędzie. Prawdziwy diament, gorąco polecam.

Maciek Ejsymont

*Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za uszczerbek na radości z gry w Gunman Clive 2 spowodowany przedwczesnym poznaniem wszystkich niespodzianek jakie skrywa ta znakomita produkcja