Kto odważny policzy, ile tekstów popkultury korzystało z motywu zombie? Warianty były najróżniejsze – od nieumarłego rekina, po interesujące sceny z ciągłego poczucia zagrożenia w The Walking Dead. Twórcy gier komputerowych chętnie korzystają z motywu zombie i coraz częściej mam wrażenie, że już czas odpuścić sobie nieumarłych. Kilka godzin w Dead Age potraktowałem jako potwierdzenie.

Od razu ostrzegam – będę się czepiał. Wiem, że gra jest we wczesnym dostępie i dużo może się zmienić, ale obawiam się, że temat pozostanie dokładnie taki sam. Gracz dostaje do wyboru kilka klas (kolejne należy odblokować) i rozpoczyna swoją przygodą w świecie opanowanym przez zombie. Najważniejszym elementem Dead Age, które stworzyło studio Silent Dreams, są walki turowe, ich mechanika przypomina te znane z serii Final Fantasy. Niestety, ich podstawowym problemem są kiepskie animacje oraz mało czytelne działanie umiejętności. Dlaczego ten sam wilk raz otrzymuje większe obrażenia od strzału z pistoletu, a innym razem od pałki? Niepokojąca jest tak duża losowość obrażeń, szczególnie, gdy gracz dysponuje zestawem umiejętności, które rozwija.

Trudno ukryć to, że Dead Age potrzebuje – przede wszystkim! – łatki regulującej balans umiejętności oraz systemu tworzenia przedmiotów. Oba elementy są do bólu nieczytelne, mało intuicyjne i wyraźnie wskazują na to, że tej produkcji jeszcze daleko do stanu późnej bety.

Dead Age

W dobie przejrzystych interfejsów, do których przyzwyczaiły nas inne produkcje, Dead Age przypomina zwykły koszmarek. Wejście w świat przedstawiony jest trudne, bolesne i wymagające przeglądania wielu stron z różnymi statystykami oraz opisami umiejętności. Konieczne jest posprzątanie poszczególnych elementów menu, a także precyzyjne wyjaśnienie mechaniki rządzącej samą produkcją. Wprowadzony samouczek w zasadzie niewiele tłumaczy, stanowi dowód na to, że twórcy nie potrafili stworzyć intrygującej fabuły. Utonęli w morzu truizmów, historia w Dead Age to ostatni gwóźdź do trumny tej produkcji.

Światełkiem nadziei jest system zadań. Co prawda sztampowy do bólu, ponieważ ogranicza się do aktywności typu „przynieś, podaj, pozamiataj, znajdź”, ale można ponieść porażkę i grać dalej. Co prawda wpłynie to na sytuację w obozie, do którego trafia gracz, jednak jest to ciekawy element pozwalający na wielokrotne rozgrywanie historii. Poza tym, w trakcie misji pojawiają się zadania losowe. Wymagają one określonych umiejętności, dlatego warto zbudować swoją drużynę z postaci specjalizujących się w różnych profesjach. Niestety, tę iskierkę nadziei szybko gaszą kiepskie linie dialogowe – czasem składają się z jednego słowa i to psuje całą przyjemność z rozgrywki. W grach aspirujących do gatunku RPG pragnę widzieć rozbudowane rozmowy, a nie telepatyczne wymiany zdań. Ja rozumiem, że zombie, zagłada, przerażenie, ale przecież główna postać mogłaby częściej wydusić z siebie więcej niż równoważnik zdania.

Dead Age

Dead Age to dowód na to, że zombie zaczynają pożerać własny ogon. Nieumarli nie są już samograjem, tematem, który na pewno się sprzeda i sprawi, że gracze będą spędzali godziny na rozwijaniu swoich wirtualnych bohaterów. Potrzebna jest przemyślana mechanika walki, przejrzysty interfejs i interesujące dialogi. Dead Age to projekt, który wymaga solidnego przepracowania. Mam nadzieję, że okres wczesnego dostępu pozwoli na usunięcie wszystkich niedociągnięć, a pełna wersja będzie interesującym przykładem RPG z walką turową i zombie w tle.

Autor: KolegaLiterat

  • Ciekawe przemyślenia. Negatywne recenzje często interesują mnie dużo bardziej niż te pozytywne, szczególnie jeśli dotykają tak modnego tematu jakim od kilku ostatnich lat są zombie. Czy dalej będzie na nie taka zajawka? Możliwe, że tak. Paweł Kopiński z Techlandu wypowiadał się ostatnio na ten temat: „I think the wealth of zombie games out there actually helps to prove that there is a healthy market for them. (…). You can have a zombie theme built around an open world title, around shooters, linear narrative driven games, survival games and so on. We saw that the key is to do something unique and well-polished with the setting so you stand out from the crowd.​” (za Gamedev.Guide). Zaznacza jednak, że gra musi się czymś naprawdę wyróżniać z tłumu. Ma więc z jednej strony łatwe zadanie, bo fani zombiaków są liczni, z drugiej strony – znają już tyle produkcji, że prawie wszystko jest dla nich wtórne i dużo trudniej jest tym temacie zabłysnąć. Grę te pewnie sprawdzę, bo akurat uwielbiam rozwiązania bazujące na turowej walce – mam nadzieję, że poprawią te błędy, które wyszczególniłeś w grze. Może przekaż producentom swoje uwagi mailowo?

    • Przyznam szczerze, że nie myślałem, aby do nich mailować. Widziałem, że weszła łatka balansująca, jednak mam wrażenie, że niewiele zmieniła.

      Zgadzam się, dobry gier z walką turową jest jak na lekarstwo.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3